Amerykański startup tworzy pływające centra danych zasilałe energią fal morskich.

Autor: Pavlo Doroshenko | dzisiaj, 15:39

Podczas gdy giganci technologiczni, tacy jak Microsoft i Google, zastanawiają się, skąd wziąć gigawaty energii elektrycznej dla swoich łakomych sieci neuronowych, amerykański startup Panthalassa proponuje po prostu iść za wodą. Dosłownie. Firma ogłosiła pozyskanie 518 mln PLN (140$ mln) (5 740 mln hrn) w rundzie finansowania B, którą poprowadził współzałożyciel PayPala Peter Thiel poprzez swój Founders Fund. Te środki zostaną przeznaczone na zakończenie pilotażowego kompleksu produkcyjnego w Oregonie, gdzie tworzone będą przyszłościowe obliczenia - autonomiczne pływające centra danych.

Logika oceanicznej skali

Głównym problemem współczesnej energetyki falowej zawsze była nie generacja, ale logistyka. Budowa drogich kabli podwodnych, aby przesłać prąd z morza na ląd - to niezbyt tania przyjemność, która często "pochłania" cały ekonomiczny zysk. Panthalassa rozwiązała to zadanie elegancko i cynicznie: jeśli energię trudno dostarczyć do konsumenta, konsumenta należy przesunąć do źródła energii.

Pływająca platforma Panthalassa do obliczeń SI w oceanie. Ilustracja: Panthalassa

System opiera się na dużych sferycznych konstrukcjach, które kołyszą się na falach i przekształcają ten ruch w stabilny prąd. Wewnątrz tych samych sfer znajdują się regały z serwerami, specjalnie zoptymalizowanymi do pracy z już wyuczonymi modelami sztucznej inteligencji. Komunikacja zewnętrzna zapewniana jest przez satelity na niskiej orbicie okołoziemskiej, co sprawia, że takie platformy są całkowicie niezależne od infrastruktury naziemnej.

Naturalny klimatyzator dla SI

Oprócz darmowej energii, ocean rozwiązuje jeszcze jeden krytyczny problem - chłodzenie. Współczesne chipy dla SI wydzielają tak dużo ciepła, że tradycyjne systemy powietrzne już nie dają rady. Panthalassa wykorzystuje wodę morską do wymiany ciepła, co pozwala znacznie gęściej rozmieszczać sprzęt bez ryzyka jego stopienia. Jak zauważył CEO Garth Sheldon-Coulson, technologia jest zorientowana na najbardziej energetycznie bogate obszary światowego oceanu, daleko od linii brzegowej, gdzie fale nigdy nie ustają.

Przyszłość będzie wymagała więcej mocy obliczeniowej, niż możemy sobie wyobrazić. Pozaziemskie rozwiązania nie wyglądają już jak science fiction.
— Peter Thiel

To podejście wpisuje się w pomysły startupu Starcloud, który w marcu osiągnął wycenę ponad 3,7 mld PLN (1$ mld) (41 mld hrn) za koncepcję umieszczania centrów danych w kosmosie. Wygląda na to, że inwestorzy ostatecznie pogodzili się z tym, że na lądzie wkrótce zabraknie miejsca dla apetytów SI.

Od prototypów do rynku

Panthalassa to nie kolejny papierowy startup. Firma działa od 2016 roku i zdążyła już przetestować kilka generacji urządzeń: Ocean-1, Ocean-2 i Wavehopper w roku 2021 i 2024. W bieżącym 2026 roku planowane jest uruchomienie pilotażowej serii Ocean-3, a do 2027 roku firma planuje przejść na komercyjne tory. Całkowita kwota pozyskanych inwestycji już osiągnęła 778 mln PLN (210$ mln) (8 610 mln hrn), a zespół rozrósł się do 120 specjalistów.

Na razie wygląda to na egzotyczny eksperyment, ale biorąc pod uwagę deficyt mocy w tradycyjnych sieciach elektrycznych, pływające serwery mogą stać się jedynym sposobem na utrzymanie działania globalnych sieci neuronowych, nie ryzykując pozostawienia całych miast bez światła.

Podczas gdy jedne startupy próbują ujarzmić energię fal do zasilania miast, inne wykorzystują ją do inteligentniejszego wyszukiwania treści. Na przykład, obecnie aktywnie testują własnego asystenta AI dla telewizorów, co pozwoli znaleźć potrzebny film za pomocą prostego dialogu.