Szokująca prognoza: Sztuczna inteligencja wskrzesza przemysł, a fizyczni pracownicy wygrywają z programistami!

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 14:02

Podczas gdy młodzi „domowi hakerzy” szturmują kursy Pythona, licząc na sześciocyfrowe wynagrodzenia w Dolinie Krzemowej, główny apostoł układów graficznych, Jensen Huang, sugeruje zmianę kierunku. Według niego, w erze sztucznej inteligencji prawdziwymi beneficjentami boomu technologicznego staną się nie twórcy kolejnych modeli językowych, ale ludzie, którzy potrafią trzymać klucz śrubowy lub aparat spawalniczy.

Według dyrektora generalnego Nvidia, stoimy na progu nowej ery przemysłowej. Ironia losu polega na tym, że do funkcjonowania „bezcielesnej” inteligencji potrzebna jest ogromna ilość rzeczy materialnych: fabryk produkujących chipy, centrów danych i węzłów energetycznych. A budować je z pomocą ChatGPT wciąż nie nauczyliśmy się.

Powrót do materialnego świata

Huang wyraźnie wskazuje, że AI daje szansę na „reindustrializację”. Przez dekady uznawane za bezpieczną przystań zawody biurowe znajdują się teraz pod presją automatyzacji. Tymczasem popyt na wykwalifikowaną pracę fizyczną tylko rośnie. Elektrycy, hydraulicy, spawacze i budowlańcy to oni stają się fundamentem, bez którego żadna „neuronalka” nie zacznie działać.

Sztuczna inteligencja tworzy nie tylko nową branżę komputerową; tworzy nową erę przemysłową.
— Jensen Huang
Sztuczna inteligencja potrzebuje rzeczywistej infrastruktury. Ilustracja: AI

To nie są tylko teoretyczne rozważania miliardera w skórzanej kurtce. Analiza milionów ofert pracy, przeprowadzona przez agencję rekrutacyjną Randstad, potwierdza ten trend. W ciągu ostatnich trzech lat całkowite zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników wzrosło o 27%. Jeżeli rozbić to według branż, liczby wyglądają jeszcze bardziej wymownie: budowlańcy stali się bardziej potrzebni o 30%, spawacze — o 25%, a elektrycy — o 18%.

Infrastrukturalny ślepy zaułek

Eksperci często narzekają na niedobory kart graficznych czy ograniczenia mocy obliczeniowej. Jednak prawdziwym „wąskim gardłem” staje się brak rąk zdolnych te moce rozwinąć. Do wspierania rozwoju AI trzeba budować gigantyczne fabryki i centra danych na całym świecie. To wymaga zaangażowania armii techników, którzy będą mogli obsługiwać złożone linie produkcyjne.

Jensen Huang zachęca młodzież, by nie bała się zawodów technicznych, ponieważ to „największa fala rozwoju infrastruktury technologicznej w historii ludzkości”. Podczas gdy inżynierowie oprogramowania rywalizują z algorytmami, które już potrafią pisać kod nie gorzej niż oni, ludzie pracy otrzymują unikalną szansę na wysokie wynagrodzenie i stabilność. W końcu, kiedy pęknie ci rura w serwerowni, potrzebny będzie hydraulik, a nie subskrypcja na ChatGPT Plus.

Nawiasem mówiąc, podczas gdy jedni budują fabryki, inni próbują opanować cyfrowe kaprysy: niedawno pojawiła się informacja o szantażu i cyfrowych histeriach SI Claude, co tylko podkreśla nieprzewidywalność części programistycznej przemysłu.