Przełom w bateriach litowo-siarkowych: chińscy naukowcy wydłużają żywotność i zmniejszają wagę akumulatorów!
Podczas gdy inżynierowie starają się wycisnąć resztki z technologii litowo-jonowych, naukowcy z Międzynarodowej Wyższej Szkoły Tsinghua w Shenzhen (Tsinghua Shenzhen International Graduate School) doszli do wniosku, że czas przejść na coś poważniejszego. Systemy litowo-siarkowe to taki „obiecany raj” w świecie energetyki: tanie, teoretycznie niezwykle energochłonne, ale w praktyce kapryśne jak stary silnik gaźnikowy.
Problem „wędrujących” molekuł
Głównym problemem akumulatorów litowo-siarkowych jest tak zwany efekt polisulfidowy. Podczas ładowania i rozładowywania powstają związki pośrednie, które zamiast uczciwie pracować na elektrodach, zaczynają „krążyć” wewnątrz elektrolitu. Ta migracja prowadzi do tego, że urządzenie traci pojemność szybciej, niż zdążysz przyzwyczaić się do jego cech. Do niedawna czyniło to technologię nieodpowiednią dla wszystkiego trudniejszego niż eksperymenty laboratoryjne.
Molekularny „przemedator” jako koło ratunkowe
Chińscy badacze zaproponowali eleganckie rozwiązanie: wprowadzili do systemu specjalny molekularny „przemedator”. Ta cząstka działa jak śpiący agent — pozostaje całkowicie pasywna, dopóki nie rozpocznie się reakcja chemiczna. Jak tylko bateria zostanie włączona do pracy, dodatek się aktywuje, „przechwytując” te same szkodliwe związki pośrednie i stabilizując je.
Wynik okazał się dość przekonujący. Dzięki takiemu podejściu wewnętrzny opór systemu zmniejszył się o około 75%. Oznacza to, że energia nie jest marnowana na niepotrzebne ogrzewanie wnętrza akumulatora, a przenoszenie ładunku staje się znacznie bardziej efektywne. Właściwie to jest ta sama „magia”, która pozwala zmienić teoretyczną przewagę siarki na realne liczby.
Liczby, które skłaniają do zastanowienia
W testach laboratoryjnych prototyp wykazał żywotność, o której większość opracowań litowo-siarkowych może tylko marzyć: po 800 cyklach ładowania-rozładowania akumulator zachował około 82% swojej początkowej pojemności. Ale prawdziwy furor wywołuje gęstość energii. Naukowcom udało się osiągnąć wartość 549 Wh/kg.
Dla porównania: współczesne baterie, które wznoszą w powietrze cywilne drony, zazwyczaj mają dwukrotnie mniejszą gęstość. Oznacza to, że przy tej samej wadze akumulatora urządzenie może latać dwukrotnie dłużej lub przenosić znacznie cięższy aparat czy inne wyposażenie.
Dla dronów to bardzo ważne. Większa gęstość energii oznacza dłuższy czas lotu, większe obciążenie użyteczne i szerszy zasięg roboczy.
Chociaż do masowej produkcji trzeba jeszcze przejść drogę certyfikacji i skalowania, ten „molekularny podejście” wydaje się być całkowicie praktycznym planem na wyprowadzenie baterii litowo-siarkowych z kategorii wiecznie obiecujących do kategorii naprawdę użytecznych. Szczególnie w przemyśle dronów, gdzie każdy gram wagi ma znaczenie.
Podczas gdy jedni naukowcy pracują nad efektywnością energetyczną zasilania, inni koncentrują się na mocy obliczeniowej dla skomplikowanych misji. Na przykład NASA testuje chip do Marsa, który jest setki razy szybszy od obecnych rozwiązań, co w połączeniu z nowymi bateriami może radykalnie zmienić przyszłość autonomicznej technologii.