Baseus PicoGo Super Energy Pro: Rewolucja w świecie ładowarek - wszechstronność i moc w jednym urządzeniu!

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 17:14

Firma Baseus kontynuuje swoje eksperymenty z formą i treścią, starając się udowodnić, że plecak nie musi przypominać gniazda z kablami. Ich nowy produkt PicoGo Super Energy Pro to nie tylko kolejna „cegła” do ładowania, ale próba stworzenia szwajcarskiego noża w świecie energii. Urządzenie łączy w sobie zewnętrzny akumulator, adapter sieciowy i system wbudowanych kabli, co teoretycznie pozwala zostawić w domu połowę zwykłych akcesoriów.

Hybrydowa konstrukcja i magia kabli

Główną ideą urządzenia jest niezależność w każdej sytuacji. Wewnątrz obudowy ukryty jest akumulator o pojemności 10 000 mAh. To złoty standard: wystarczy na półtorej-dwa ładowania nowoczesnego smartfona, ale urządzenie nie zamienia się w ciężarek. Jednak główną „cechą” nie jest pojemność, ale ergonomia. Urządzenie wyposażone jest w wbudowaną wtyczkę do gniazdka, co umożliwia ładowanie go bezpośrednio z sieci.

Aby całkowicie pozbawić użytkownika cierpień, twórcy Baseus zintegrowali dwa kable USB-C. Jeden z nich jest wysuwany, o długości 72 cm — chowa się w obudowie na zasadzie miarki budowlanej. Drugi to krótki, 20-centymetrowy drut, który jednocześnie działa jako pasek do noszenia. Takie rozwiązanie wygląda praktycznie, choć trwałość mechanizmu zwijania kabla w długiej perspektywie zawsze budzi pewien sceptycyzm.

Urządzenie zastępuje trzy oddzielne akcesoria. Ilustracja: Baseus

Moc, która pozwala na więcej

Technicznie rzecz biorąc, PicoGo Super Energy Pro w pełni odpowiada wymaganiom 2026 roku. Port USB-C daje do 67 W mocy. To wystarczy nie tylko do szybkiego ładowania iPhone’a czy flagowych modeli Samsung, ale także do podtrzymywania życia kompaktowych laptopów jak MacBook Air. Port USB-A wygląda tutaj raczej jako hołd przeszłości, dając skromne 20 W, ale dla słuchawek czy zegarka — to właśnie to.

Kiedy urządzenie jest podłączone do gniazdka, działa w trybie „przechodniego” ładowania. Priorytetem są podłączone gadżety, a później PicoGo ładuje swoje własne komórki. Jak zauważa Gizmochina, urządzenie obsługuje wszystkie aktualne protokoły szybkiego ładowania: PD, PPS i QC, co czyni go uniwersalnym żołnierzem dla każdej elektroniki.

Ekran, NFC i zbędne gramy

Dla tych, którzy lubią liczby, na obudowie znajduje się mały wyświetlacz, który pokazuje procent naładowania. Z ciekawostek — obsługa NFC. Zbliżając smartfon do obudowy, można uzyskać szczegółowe informacje o stanie akumulatora przez firmową aplikację. Być może jest to nieco nadmiarowe dla powerbanku, ale w epoce „inteligentnych” rzeczy czemu nie?

Wysuwany mechanizm kabla o długości 72 cm. Ilustracja: Baseus

Opłata za uniwersalność — waga. Urządzenie waży 326 g, co jest odczuwalnie cięższe od zwykłego powerbanku o pojemności 10 000 mAh. Jednak, jeśli policzyć sumaryczną wagę oddzielnego bloku zasilającego o mocy 65 W i dwóch kabli, PicoGo nawet wygrywa. W Chinach nowinka została wyceniona na 345 juanów, co przekłada się na 185 PLN (2000 UAH). Obecnie urządzenie jest dostępne tylko na lokalnym rynku, ale pojawienie się globalnej wersji to tylko kwestia czasu.

Jeśli podobają Ci się urządzenia z zaawansowanym monitorowaniem parametrów, zwróć uwagę na Red Magic Dao Energy Card Pro, który został stworzony dla tych, którzy chcą kontrolować każdy miliamper.