Robot Lynx S10: Nowa era autonomicznych misji ratunkowych i inspekcji dzięki DEEP Robotics!
Firma DEEP Robotics przedstawiła Lynx S10 — robota kołowo-kroczącego, który wygląda jak efekt spotkania terenówki z mechanicznym pająkiem. To nie kolejna droga zabawka dla technologicznych maniaków, ale w pełni funkcjonalne narzędzie dla tych, którzy muszą zajrzeć w wąskie tunele lub przeprowadzić inspekcję tam, gdzie człowiek ryzykuje utratę kończyn. Urządzenie łączy zwrotność czworonożnej platformy z prędkością, która zmusi do niepokoju nawet profesjonalnego hulajnogistę.
Anatomia hybrydy
Główna cecha Lynx S10 — jego „nogi” z kołami na końcach. Taka konstrukcja pozwala mu rozwijać prędkość do 29 km/h na równym podłożu. Dla porównania: to prędkość niezłego biegacza na długie dystanse, tylko robot się nie męczy i nie prosi o wodę. Jeśli na drodze pojawi się przeszkoda o wysokości do 50 cm (na przykład stos gruzu budowlanego lub schody), po prostu ją przestępuje. Przy masie do 20 kg urządzenie pozostaje mobilne: można je szybko doprowadzić na miejsce dzięki jednej osobie.
Sztuczna inteligencja zamiast smyczy
Robot działa na bazie algorytmów AI nowej generacji, które odpowiadają za ruch i orientację. Dzięki systemowi widzenia dookólnego z kamerami i lidarem, Lynx S10 samodzielnie tworzy mapę terenu i omija przeszkody bez pomocy człowieka. To czyni go odpowiednim do autonomicznego patrolowania terenów lub rozpoznania w strefach klęsk żywiołowych. DEEP Robotics podkreśla zdolność urządzenia do samonauki w trudnych warunkach terenowych.
Przetrwanie w betonowej dżungli
Ochrona zgodnie ze standardem IP66 gwarantuje, że Lynx S10 nie „zwarzy” się pod pierwszym letnim deszczem. Spokojnie pracuje w temperaturach od -20 do 55 °C, co czyni go uniwersalnym żołnierzem zarówno dla zimnych magazynów, jak i gorących warsztatów. Autonomiczność na poziomie 3 godzin wydaje się skromna, ale funkcja samodzielnego ładowania niweluje tę wadę — robot sam znajdzie stację zasilania, kiedy bateria zacznie padać.
Obszary zastosowania
Chociaż cena Lynx S10 pozostaje na razie tajemnicą, obszary jego zastosowania są całkowicie oczywiste. Oprócz misji ratunkowych, nadaje się do ochrony perymetrów, sprawdzania stanu rur oraz nawet w celach edukacyjnych w dziedzinie robotyki. Połączenie mobilności i pełnej autonomii czyni go poważnym konkurentem dla droższych zachodnich systemów, które często wymagają znacznie więcej uwagi ze strony personelu technicznego.
Podczas gdy roboty uczą się ratować ludzi, w świecie wielkiego żelaza też jest niespokojnie. Na przykład analitycy już przyjęli, że nowy regal Nvidia NVL72 będzie kosztować tyle co mała wyspa, co czyni Lynx S10 na jego tle całkiem budżetowym zakupem.