Zuckerberg zmienia pracowników Meta w nauczycieli AI: Szkolenie modeli na żywych przykładach z biura!

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 07:58

Mark Zuckerberg znalazł sposób na wyciśnięcie ze swojego zespołu jeszcze więcej korzyści niż tylko pisanie kodu i zamykanie zgłoszeń. Teraz pracownicy Meta stali się „żywymi podręcznikami” dla wewnętrznych modeli sztucznej inteligencji. Dyrektor naczelny firmy oficjalnie potwierdził: korporacja wykorzystuje dane o działalności zawodowej swoich specjalistów, aby nauczyć algorytmy działać tak samo efektywnie jak ludzie z wysokimi kwalifikacjami.

Logika Zuckerberga jest prosta i do pewnego stopnia ironiczna: zamiast podawać sieci neuronowej gigabajty śmieciowych treści z internetu, lepiej pokazać jej, jak pracują „naprawdę mądrzy ludzie”. SI dosłownie obserwuje, jak inżynierowie i menadżerowie wykonują swoje codzienne zadania, analizując kolejność działań, logikę podejmowania decyzji i metody rozwiązywania skomplikowanych problemów. To taki cyfrowy przemysłowy szpiegostwo, ale całkowicie legalne i w ramach jednego biura.

Dlaczego outsourcing nie jest już w modzie

Większość technologicznych gigantów do szkolenia swoich modeli wykorzystuje armie niskoopłacanych moderatorów i etykietujących danych z krajów rozwijających się. Jednak w Meta zdecydowali, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Zuckerberg otwarcie stwierdza, że średni poziom kwalifikacji jego podwładnych jest znacznie wyższy niż jakichkolwiek zewnętrznych wykonawców, których można znaleźć poprzez kanały outsourcingowe.

To tworzy ciekawy precedens. Okazuje się, że im lepiej pracujesz, tym szybciej szkolisz swojego potencjalnego „cyfrowego następcę”. Wykorzystanie wewnętrznych danych pozwala firmie tworzyć wąsko wyspecjalizowane narzędzia, które rozumieją kontekst wewnętrznych procesów lepiej niż jakikolwiek publiczny model typu GPT-4. Dla Zuckerberga to droga do „nadproduktywności”, gdzie SI nie tylko pomaga, ale kopiują najlepsze praktyki czołowych specjalistów.

SP zwolnienia jako tło dla „innowacji”

Interesujące, że te oświadczenia padają na tle kolejnej fali zwolnień. W kwietniu Meta ogłosiła plany zwolnienia około 10% personelu, co stanowi około 7800 osób. Sytuacja wygląda nieco specyficznie: firma poinformowała o zwolnieniach prawie miesiąc przed faktycznymi działaniami, ale nie podała konkretnych list osób, które są zagrożone. To stworzyło atmosferę napiętego oczekiwania w biurach, gdzie każdy pracownik mimowolnie zastanawia się, czy nie szkoli właśnie sieci neuronowej, która go zastąpi już w następnym tygodniu.

Taka strategia „przezroczystych zwolnień” silnie kontrastuje z podejściem innych korporacji, które zazwyczaj blokują dostęp do poczty w tej samej chwili, kiedy decyzja jest podjęta. Meta daje ludziom czas na przemyślenie wieczności i najwyraźniej zdążenie na pozostawienie jeszcze trochę przydatnych danych do nauki modeli. Podczas gdy SI uczy się od mądrych, sami mądrzy są zmuszeni obserwować, jak rynek pracy ponownie się zmienia pod presją automatyzacji.

Podczas gdy jedni uczą algorytmy pisania kodu, inni próbują automatyzować znacznie bardziej przyziemne procesy, na przykład żelazne ręce na grządkach już skutecznie zbierają plony bez żadnych rozważań o wyższych materiach.