Dataland: Pierwsze na świecie muzeum sztuki AI, które reaguje na emocje zwiedzających!

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 16:50

Podczas gdy większość z nas używa sieci neuronowych do generowania kolejnego kota w skafandrze, Google postanowił zagrać na dużą skalę. Dziś, 20 czerwca, w Los Angeles oficjalnie otworzono drzwi do Dataland — pierwszego na świecie muzeum sztuki, całkowicie zbudowanego na bazie sztucznej inteligencji. To wspólny projekt technologicznego giganta i znanego medialnego artysty Refika Anadol (Refik Anadol), który już od dawna próbuje udowodnić, że dane to nowa ropa, ale w estetycznym sensie.

Muzeum znajduje się w samym centrum życia kulturalnego miasta — w kompleksie The Grand LA, którego projekt opracował legendarny architekt Frank Gehry (Frank Gehry). Na powierzchni około 2500 metrów kwadratowych rozłożono coś pomiędzy „Matriksem” a rezerwatem. Zamiast statycznych obrazów tutaj znajduje się multisensoryczny ekosystem, który stale się zmienia.

Wnętrze galerii The Sanctuary. Zdjęcie: Refik Anadol Studio

Techniczne „żelazo” i maszyna snów

Podstawą pierwszej ekspozycji jest Large Nature Model (LNM) — ogromny model sztucznej inteligencji z otwartym kodem, który zespół Refik Anadol Studio trenował na kolosalnych ilościach danych o naturze. Aby wszystko działało płynnie i wyglądało stosownie, zaangażowano moc obliczeniową Google Cloud. Wykorzystanie platformy Gemini Enterprise Agent Platform oraz zasobów obliczeniowych Compute Engine pozwoliło transmitować generowaną rzeczywistość w rozdzielczości 1,2 miliarda pikseli. To taki poziom szczegółowości, gdzie każdy liść w wirtualnej dżungli ma swoje własne „cyfrowe DNA”.

Pierwsza wystawa pod tytułem „Maszynowe sny: Las tropikalny” (Machine Dreams: Rainforest) obiecuje pełny efekt obecności. Oprócz wizualnego aspektu, system odtwarza dynamiczne krajobrazy dźwiękowe, a nawet zapachy. Co więcej, aromaty to nie tylko odświeżacz powietrza o zapachu sosny, ale skomplikowane kompozycje stworzone przez algorytmy na podstawie danych o rzeczywistej wilgotności ziemi po deszczu w Amazonii.

Muzeum, które śledzi twój puls

Najciekawsze (lub najstraszniejsze, w zależności od twojego podejścia do prywatności) zaczyna się, gdy galerie wchodzą w „aktywny dialog” z gośćmi. Infrastruktura Google w czasie rzeczywistym przetwarza dane biometryczne odwiedzających. Specjalne czujniki, które można założyć na nadgarstek, rejestrują częstotliwość uderzeń serca, temperaturę skóry i ruchy ciała. SI rozpoznaje twoje emocje i dostosowuje do nich otoczenie: zmienia odcienie kolorów, intensywność dźwięku lub nawet stężenie określonych aromatów w powietrzu.

To tworzy unikalną pętlę sprzężenia zwrotnego: reagujesz na sztukę, a sztuka reaguje na twoją reakcję. W rezultacie każdy odwiedzający otrzymuje spersonalizowane doświadczenie. Na końcu wycieczki można nawet spróbować czekolady, której smak opracowała SI, lub wydrukować koszulkę z unikalnym nadrukiem generowanym przez własne bicie serca podczas oglądania ekspozycji.

Ekspozycja Data Pavilion. Zdjęcie: Refik Anadol Studio

Ekologia i cyfrowa świadomość

Mając na uwadze, ile energii elektrycznej zużywają współczesne sieci neuronowe, Google postanowił podkreślić swoje „zielone” stanowisko. Cała infrastruktura obliczeniowa projektu działa na 87% bezwęglowej energii odnawialnej. To ważny ukłon w stronę ekologów, ponieważ tematem wystawy jest natura i byłoby dziwne niszczyć jej prawdziwe lasy na rzecz wirtualnych.

Dataland to nie o klasyczne kontemplacje, ale o próbę zrozumienia, jak maszyna widzi nasz świat. I choć sceptycy mogą to nazwać po prostu drogą demonstracją technologii chmurowych Google, rezultat wygląda przynajmniej efektownie. Podczas gdy Google buduje cyfrowe dżungle, inni twórcy próbują ułatwić nasze codzienne życie. Na przykład SI Grok teraz działa w Microsoft Office, pomagając z rutynowymi zadaniami, podczas gdy marzysz o podróży do Los Angeles.