Tesla FSD Supervised podbija Europę: 50 milionów kilometrów na trudnych drogach w rekordowym tempie!

Autor: Maksym Kozachenkov | dzisiaj, 12:43

Podczas gdy sceptycy wciąż badają głębokość dziur na drogach i debatują o etyce sztucznej inteligencji, firma Tesla kontynuuje metodyczne gromadzenie danych. Tym razem powód do dumy pochodzi z Europy: użytkownicy systemu FSD Supervised w Niderlandach, Estonii, Belgii, Litwie i Danii łącznie przekroczyli próg 50 milionów przejechanych kilometrów. Dokonali tego z taką prędkością, że nawet najbardziej optymistyczne prognozy Elona Muska (Elon Musk) zaczynają wydawać się nieco mniej fantastyczne.

Dynamika jest naprawdę imponująca. Tylko 7.5 tygodnia temu ten wskaźnik ledwie osiągał 20 milionów kilometrów. Oznacza to, że w ciągu niepełnych dwóch miesięcy przebieg pod kontrolą systemu wzrósł 2.5-krotnie. Średnio europejskie samochody elektryczne z aktywowanym „autopilotem” przejeżdżały około 577 tysięcy kilometrów dziennie. To świadczy nie tylko o popularności marki w tych krajach, ale także o tym, że kierowcy zaczęli znacznie bardziej ufać systemowi w codziennych podróżach.

Trudności w dopasowaniu do europejskich dróg

Europejska infrastruktura drogowa to nie są proste autostrady Teksasu. Wąskie uliczki starej Europy, duża liczba rond i specyficzne oznakowanie stanowią poważne wyzwanie dla każdej systemu autonomicznego kierowania. To, że FSD Supervised wykazuje takie wyniki w Niderlandach czy Belgii, oznacza, że sieci neuronowe Tesli dobrze się zaadaptowały do zatłoczonego ruchu i skomplikowanych skrzyżowań, które wcześniej stanowiły wyzwanie dla systemu.

Oczywiście, nie należy zapominać o aspekcie prawnym. Osiągnięcie takich liczb stało się możliwe dzięki zmianom w regulacjach. W szczególności Europejska Komisja Gospodarcza ONZ (UNECE) stopniowo łagodzi wymagania dla systemów Driver Control Assistance Systems (DCAS), co pozwala Tesli rozwijać swoje funkcje na rynkach europejskich bez konieczności uzyskiwania specjalnych zezwoleń dla każdego kraju z osobna.

„Nadzór” jako kluczowe słowo

Pomimo imponujących statystyk, słowo Supervised w nazwie systemu nie znajduje się tam dla ozdoby. To wciąż system asysty kierowcy drugiego poziomu (Level 2), który wymaga pełnego skupienia człowieka za kierownicą. Tesla wyraźnie zaznacza, że kierowca musi być gotowy do przejęcia kontroli w każdej chwili. To nie jest „autopilot” w klasycznym rozumieniu, gdzie można czytać gazetę czy spać. To raczej zaawansowany asystent, który zmniejsza obciążenie poznawcze, ale nie ponosi odpowiedzialności prawnej za wypadki.

Szybki wzrost przebiegu daje firmie główny zasób — dane. Każdy kilometr przejechany w Danii czy na Litwie pomaga nauczyć sieć neuronową lepszego rozumienia lokalnych specyfik jazdy. Im więcej takich danych, tym szybciej system pozbędzie się przedrostka Supervised, choć do tego momentu miną lata biurokratycznych bitew i technicznych udoskonaleń.

Podczas gdy Tesla koncentruje się na oprogramowaniu i algorytmach dla pojazdów osobowych, inni gracze na rynku próbują zmienić samą naturę paliwa dla ciężkiego sprzętu. Na przykład, chiński Weichai Power certyfikował 600-konny silnik wodorowy, który może stać się realną alternatywą dla oleju napędowego w przyszłości.