Volkswagen wprowadza rower z elektroniką jak w samochodzie – innowacyjna jazda na dwóch kołach!

Autor: Maksym Kozachenkov | wczoraj, 19:47

Podczas gdy świat motoryzacji próbuje zrozumieć, co zrobić z niesprzedanymi samochodami elektrycznymi, Volkswagen doszedł do wniosku, że problem mobilności miejskiej można rozwiązać prościej — dodając do roweru tyle elektroniki, by zaczął się identyfikować jako Golf. Wspólnie z australijską firmą n+ niemiecki gigant motoryzacyjny zaprezentował linię rowerów elektrycznych, w której liczba systemów bezpieczeństwa na centymetr kwadratowy ramy przekracza zdrowy rozsądek.

Główną ideą projektu jest uczynienie podróży po mieście bezpieczną. Nie poprzez lepszą infrastrukturę (to zbyt skomplikowane), ale poprzez przekształcenie rowerzysty w obiekt tak naszpikowany czujnikami, jak myśliwiec czwartej generacji. W oparciu leży koncepcja przeniesienia samochodowych standardów na dwukołowy transport, aby kierowca czuł się chroniony, a inni — ostrzegani.

Rower elektryczny Volkswagen Sport eBike. Ilustracja: VW

Oczy z tyłu głowy: system Smart View

Najbardziej dyskutowaną funkcją stał się system Smart View. Jest to tandem tylnej kamery i radaru, który nieustannie monitoruje, kto próbuje cię dogonić. Ponieważ współczesny człowiek nie potrafi już obracać szyi o 90 stopni, obraz z kamery jest transmitowany na wbudowany w kierownicę wyświetlacz. Jeśli radar wykryje obiekt zbyt szybko zbliżający się z tyłu, system zaczyna panikować i wydaje ostrzeżenie. To pozwala kontrolować sytuację "na tyłach", nie odrywając wzroku od kolejnego wyboju na drodze.

Rower elektryczny Volkswagen Crossover eBike. Ilustracja: VW

Ciekawostką jest, że podobne rozwiązania wcześniej oferowali tylko zewnętrzni producenci akcesoriów, ale integracja bezpośrednio w ekosystemie roweru przez Volkswagen sprawia, że proces użytkowania jest znacznie przyjemniejszy. Bez zbędnych kabli czy mocowań, które odpadają przy pierwszym brukowaniu.

Świetlne show dla przetrwania

Oświetlenie to tutaj nie tylko latarka, aby nie zderzyć się z drzewem. W ramę wmontowany jest pasek LED, który pełni rolę dziennych świateł jazdy. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się podczas manewrów. Podczas hamowania pasek świeci się na jasnoczerwono, a przy skrętach miga na żółto. Faktycznie, rower naśladuje zachowanie samochodowych świateł stopu i kierunkowskazów. Ma to pomóc kierowcom samochodów identyfikować rowerzystę jako pełnoprawnego uczestnika ruchu, a nie jako przypadkową przeszkodę.

Inteligentny kask z wyświetlaczem i inteligentne okulary. Ilustracja: VW

Kaski, okulary i wojskowy spadek

Uzupełnieniem tego technologicznego „bankietu” jest firmowy „inteligentny” kask. Nie tylko synchronizuje się z oświetleniem roweru, ale ma też wbudowany czujnik wypadków. Jeśli zdarzy ci się upaść, urządzenie automatycznie wyśle powiadomienie do wybranych kontaktów z twoimi współrzędnymi. Taki sobie „anioł stróż”, który działa na Bluetooth.

Ale prawdziwy „cyberpunk” to inteligentne okulary. Działają w połączeniu z kamerą i radarem, wyświetlając przed oczami nawigację oraz ostrzeżenia o sytuacji na drodze. Volkswagen twierdzi, że u ich podstaw leżą prace inżynierów, którzy wcześniej tworzyli systemy wyświetlania danych dla lotnictwa wojskowego. Teraz te „innowacyjne” technologie pomogą ci nie przegapić skrętu do najbliższej kawiarni.

W efekcie otrzymujemy pełen zestaw: radar, kamerę, inteligentne światło i wyświetlacz projekcyjny. Pozostaje tylko dodać poduszki powietrzne i klimatyzację, aby całkowicie zapomnieć, że jedziesz na rowerze. Jednak jeśli to pomoże uratować kilka istnień w zatłoczonym ruchu miejskim, ironia jest tutaj zbędna.

Przy okazji, jeśli uważasz, że technologie w rzeczach codziennego użytku zaszły zbyt daleko, spójrz, jak Honda wprowadziła autonomiczną kosiarkę w cenie całego crossovera. Wygląda na to, że producenci samochodów są poważnie zdeterminowani, aby zautomatyzować wszystko, co się rusza.