Dlaczego RAM jest tak drogi jak w 2000-tych? Sztuczna inteligencja winna!

Autor: Pavlo Doroshenko | dzisiaj, 15:46

Przywykliśmy myśleć, że postęp technologiczny automatycznie oznacza obniżkę cen starych rozwiązań. Przez dekady zasada była prosta: kupujesz nowy komputer po pięciu latach i otrzymujesz kilka razy więcej pamięci operacyjnej za te same pieniądze. Jednak rewolucja SI zmieniła tę sytuację, czyniąc DRAM zasobem deficytowym i nieuzasadnienie drogim. Sytuacja jest tak absurdalna, że koszt gigabajta pamięci faktycznie stanął w miejscu na poziomie sprzed dziesięciu lat, a w niektórych segmentach nawet cofnięto się do poziomu sprzed 15 lat.

Arytmetyka stagnacji według Daniela Lemire

Na tę anomalię zwrócił uwagę znany deweloper i profesor Daniel Lemire. Po przeprowadzeniu analizy dynamiki cen produktów półprzewodnikowych doszedł do niepokojących wniosków. Jeśli koszt przestrzeni dyskowej na SSD nadal stabilnie spada, to z pamięcią operacyjną (DRAM) dzieje się coś dziwnego. Zamiast oczekiwanego spadku ceny za gigabajt, rynek wykazuje stagnację trwającą już ponad dziesięć lat.

Zgodnie z jego danymi, przykładowy moduł serwerowy 64 GB dziś może kosztować tyle samo, co podobna ilość pamięci kosztowała przy przeliczeniu na siłę nabywczą pod koniec 2000 roku. To łamie dotychczasową paradygmatę rozwoju przemysłu IT, gdzie pamięć zawsze była uważana za "tani" zasób, który nie wymaga oszczędności.

Sztuczna inteligencja jako główny pożeracz krzemu

Przyczyna takiego cenowego piku w przeciwną stronę leży w zachłanności dużych modeli językowych. Współczesne systemy SI potrzebują nie tylko dużo pamięci, ale i bardzo szybkiej pamięci o wysokiej przepustowości (HBM). Producenci tacy jak Samsung, SK Hynix i Micron stanęli przed wyborem: produkować zwykłe moduły DDR5 do domowego komputera, czy przeprofilować linie na bardziej dochodowy HBM dla chipów Nvidii.

Wybór był oczywisty. Według raportów analitycznych, priorytet przyznawany jest zamówieniom od technologicznych gigantów tworzących centra danych. To tworzy sztuczny deficyt na rynku konsumenckim. Kiedy możliwości produkcyjne są ograniczone, a popyt na rozwiązania serwerowe rośnie wykładniczo, zwykły użytkownik zyskuje się na końcu kolejki po krzem.

Sufit produkcyjny i konsekwencje dla rynku

Oprócz chciwości korporacji, istnieje także aspekt techniczny. Technologie produkcji DRAM stają się trudniejsze i droższe. Każde kolejne zmniejszenie procesu technologicznego przychodzi producentom coraz trudniej, a uzysk użytecznych kryształów spada. To powoduje, iż koszty produkcji nie spadają tak szybko, jak to było w czasach DDR2 czy DDR3.

Dla końcowego konsumenta oznacza to koniec ery "taniego upgradu". Jeśli wcześniej można było za 50 USD (ok. 187 PLN) podwoić ilość pamięci operacyjnej i zapomnieć o problemach na kilka lat, to teraz każdy gigabajt trzeba liczyć. Deweloperzy oprogramowania również będą musieli przypomnieć sobie czasy, kiedy optymalizacja kodu była koniecznością, a nie "ironicznym archaizmem", gdyż nie można już liczyć na to, że sprzęt poradzi sobie z każdym nieoptymalnym kodem dzięki nadmiarowi RAM.