SpaceX kontra Viasat: Walka o częstotliwości radiowe zagraża przyszłości Starlink?

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 12:46

Wygląda na to, że w kosmosie robi się ciasno nie tylko fizycznie, ale i w eterze. Firma SpaceX oficjalnie zwróciła się do Federalnej Komisji Łączności (FCC) z żądaniem zamknięcia dostępu do nowego satelity Viasat-3 F2 na rynku amerykańskim. Powodem jest zagrożenie „poważnymi zakłóceniami” dla systemu Starlink.

Pięć lat ignorowania

SpaceX twierdzi, że konkurenci z Viasat nie byli skłonni do dialogu. Zgodnie z 25-stronicową petycją, firma nie była w stanie osiągnąć porozumienia w zakresie koordynacji częstotliwości, aby uniknąć wzajemnych zakłóceń radiowych między siecią Starlink a satelitą F2. Wiceprezes SpaceX ds. polityki satelitarnej David Goldman nie kryje rozczarowania postawą przeciwników.

Mimo że mieliśmy ponad pięć lat na zakończenie koordynacji przewidzianej warunkami licencji, Viasat nadal działa w paśmie Ka dla niegeostacjonarnych orbit satelitarnych (NGSO), nie podejmując żadnych znaczących prób koordynacji.
— David Goldman

Dla kontekstu: seria Viasat-3 to ambitny projekt satelitów o bardzo dużej przepustowości, z których każdy ma zapewniać prędkość ponad 1 Tb/s. Jednak SpaceX twierdzi, że uruchomienie F2 bez wyraźnego podziału częstotliwości „spowoduje zakłócenia dla amerykańskich konsumentów”.

Bitwa o eter

To nie pierwszy raz, kiedy te dwa kosmiczne giganty próbują sobie nawzajem przeszkadzać. Wcześniej Viasat próbował poprzez sąd wstrzymać rozbudowę konstelacji Starlink, powołując się na ryzyko ekologiczne i potencjalne zaśmiecenie orbity. Teraz role się odwróciły, a SpaceX korzysta z mechanizmów regulacyjnych, aby chronić jakość sygnału swoich użytkowników.

Sytuacja z pasmem Ka jest krytyczna, ponieważ na tych częstotliwościach działa znaczna część nowoczesnych systemów satelitarnego internetu. Jeśli FCC poprze petycję, Viasat będzie musiał albo szybko porozumieć się z Elonem Muskiem, albo poszukać sposobów na działanie poza amerykańskim rynkiem, co wydaje się mało prawdopodobne dla firmy tej wielkości.

Podczas gdy SpaceX aktywnie zwiększa liczbę satelitów na orbicie, takie konflikty będą się tylko nasilać. Pytanie tylko, czy organy regulacyjne będą w stanie nadążyć za tempem prywatnego wyścigu kosmicznego, gdzie każdy megaherc jest na wagę złota.

Nawiasem mówiąc, podczas gdy wielkie korporacje spierają się o sygnały satelitarne, niektórzy naukowcy proponują całkowicie zrezygnować z tradycyjnych systemów nawigacyjnych — na przykład Australijczycy przetestowali nawigację morską opartą na grawitacji, której nie grożą żadne zakłócenia radiowe.