Intel wprowadza w Linuxie narzędzia do ignorowania uszkodzonej pamięci VRAM w sterownikach Xe!

Autor: Pavlo Doroshenko | dzisiaj, 14:48

Podczas gdy użytkownicy Windows przygotowują się zazwyczaj do wymiany gwarancyjnej przy pierwszych artefaktach na ekranie, deweloperzy Intel dla Linuxa postanowili działać radykalnie. W graficznych sterownikach Xe pojawią się narzędzia, które pozwolą systemowi dosłownie „ignorować” problematyczne obszary pamięci wideo (VRAM). Zmiany są przygotowywane do jądra Linuxa 7.4, o czym informuje serwis Phoronix.

Idea jest prosta: jeśli sprzęt zaczyna mieć problemy, sterownik ma to wykryć jeszcze na początku i izolować uszkodzone strony pamięci, aby nie prowokować awarii całego systemu.

Diagnostyka podczas ładowania

Pierwszą nowością jest podstawowa kontrola VRAM podczas inicjalizacji sterownika. Intel koncentruje się na ostatniej stronie pamięci wideo, ponieważ to tam najczęściej ujawniają się błędy związane z rozmiarem BAR lub niepoprawnym odwzorowaniem przestrzeni adresowej. Jak wyjaśnił inżynier Intela Matthew Auld, impulsem do tego były problemy wykryte na niektórych kartach graficznych Intela linii Battlemage.

Stwierdzono bowiem błąd z CCS (Color Control Surface) - specjalnym obszarem dla metadanych kompresji. Ze względu na niepoprawne przesunięcie sterownik mógł błędnie interpretować tę strefę jako zwykłą dostępną pamięć. Nowy mechanizm ma wychwytywać takie błędy, zanim system zacznie aktywnie używać nieprawidłowo oznaczonych obszarów.

Logika „uszkodzonych sektorów” dla GPU

Druga część aktualizacji jest znacznie ciekawsza z punktu widzenia żywotności sprzętu. Po długotrwałym opracowywaniu, które przeszło przez 21 rewizji kodu, sterownik Xe nauczył się wyłączać poszczególne fizycznie uszkodzone strony VRAM. Jeżeli konkretny obszar pamięci zaczyna zgłaszać błędy, sterownik na stałe wyklucza go z puli dostępnej do alokacji zasobów.

To podejście kopiuje zasadę działania dysków z uszkodzonymi sektorami. Zamiast nieustannie odwoływać się do problematycznego obszaru, co prowadzi do uszkodzenia danych lub ponownego uruchomienia GPU, sterownik oznacza go jako niedostępny. Karta graficzna przy tym kontynuuje pracę, chociaż całkowita pojemność VRAM nieco się zmniejszy. To rozsądny kompromis: lepiej stracić kilka megabajtów pojemności niż uzyskać niesprawny adapter graficzny.

Na razie te mechanizmy dotyczą jedynie sterownika Intela Xe dla Linuxa. Czy podobny system kontroli pojawi się w sterownikach dla Windowsa – na razie nie wiadomo.

Podczas gdy Intel stara się programowo „leczyć” sprzęt, Lenovo i Google pracują nad nowymi urządzeniami – w sieci pojawiły się już rendery i specyfikacje nowej generacji laptopa Googlebook 15.