Lepiej by było nie wracać do Silent Hill: krytycy i widzowie zdruzgotali nową ekranizację legendarnego horroru

Autor: Anton Kratiuk | dzisiaj, 12:44

Dzisiaj — 23 stycznia — w kinach na całym świecie rozpoczęła się projekcja filmu „Powrót do Silent Hill” od reżysera Christophe'a Gansa, który 20 lat temu nakręcił udane ekranizacje kultowych japońskich horrorów.

Nowy film jest adaptacją legendarnej Silent Hill 2, więc oczekiwania fanów były wysokie. Cóż, jeśli do nich należysz, mamy złe wiadomości.

Co wiadomo

Krótko mówiąc — to porażka.

Krytycy i pierwsi widzowie opublikowali swoje recenzje, i na przykład na Rotten Tomatoes Powrót do Silent Hill otrzymał 9% „świeżości”, a na Metacritic 26 na 100 punktów.

Jeśli mówimy o dobrych stronach, to jest nią tylko muzyka Akiry Yamaoki — bez tego kompozytora nie można sobie wyobrazić franczyzy Silent Hill, a w nowej ekranizacji jego praca nie zawiodła.

Jeśli chodzi o sam film, krytycy mają dwie główne skargi:

  1. Jest technicznie źle nakręcony — chodzi o reżyserię, efekty specjalne, oświetlenie, nawet wygląd postaci budził wątpliwości, zwłaszcza na początku pierwszych zwiastunów.
  2. Twórcy filmu jakby bali się pokazać fabułę Silent Hill 2 z nowych perspektyw, ale jednocześnie nie przenieśli dokładnie scen z gry. W efekcie niezadowoleni byli zarówno ci, którzy oczekiwali czegoś nowego, jak i ci, którzy chcieli zobaczyć konserwatywną adaptację Silent Hill 2.

Jak zauważył recenzent IGN, „Powrót do Silent Hill” w porównaniu z Silent Hill: Revelation to na pewno lepsza adaptacja, ale źle, że trzeba porównywać przeciętny film z jawnie nieudanym filmem z 2017 roku.

Inny ekspert dał świetną radę: zamiast oglądać nowy film, lepiej jeszcze raz przejść Silent Hill 2 lub jego wspaniały remake z 2024 roku.

Źródło: Rotten Tomatoes, Metacritic