Recenzja słuchawek Sony IER-M7: wzmocnione IEM z czterema sterownikami, które zachwycą twoje uszy

Autor: Aleksander Czub | 26.09.2019, 00:00

Sony to legendarna i niesamowicie niezwykła (czasem kontrowersyjna) korporacja, która ma ogromną liczbę oddziałów, które nie są ze sobą szczególnie powiązane i produkuje wprost nieuwierzytelną ilość elektroniki pod własną marką. W szczególności i audio. Gama słuchawek Sony jest również niezwykle różnorodna: od tanich modeli „jednorazowych”, „popowych” wersji segmentu środkowego, zestawów słuchawkowych Bluetooth z aktywną redukcją szumów po legendarną Sony MDR-7506 w niektórych kręgach, czy też poważną armaturę wewnątrzkanałową i modele hybrydowe z odpowiednim dźwiękiem. Doszliśmy do 4-przetwornikowego wzmacniacza Sony IER-M7, który koncentruje się na wykorzystaniu przez profesjonalnych muzyków. Chociaż nikt nie zabrania używania Sony IER-M7 do „domowego” słuchania muzyki.

  1. Co to jest?
  2. Czym one ciekawe?
  3. Co jest w pudełku?
  4. Jak wyglądają Sony IER-M7?
  5. Na ile wygodne i co z dźwiękoszczelnością?
  6. Jak brzmią Sony IER-M7?
  7. Zamiast podsumowania

Co to jest?

Sony IER-M7 - słuchawki douszne z konfiguracją czterech sterowników, metodą mocowania za uchem i wymiennym kablem ze standardowym złączem MMCX.

Czym one ciekawe?

Sony IER-M7 są pozycjonowane przez firmę jako profesjonalny model monitorowania scen. Dźwięk jest kontrolowany przez system czterech zrównoważonych emiterów, które są umieszczone w obudowie ze stopu magnezu. Ten ostatni (według Sony) powinien tłumić niepożądane wibracje. Szeroki miedziany przewód dźwiękowy został zaprojektowany w celu poprawy kontroli i wierności. Sprawdzimy to wszystko w praktyce. I oczywiste cechy - wymienny kabel ze standardowym złączem MMCX i mocowaniem za uchem.

Co jest w pudełku?

Pakiet słuchawkowy nie jest zawsze interesujący, ale nie dotyczy to drogich modeli, w tym Sony IER-M7. Słuchawki są zapakowane w duże pudełko z czarnego twardego kartonu, na którym znajduje się biała okładka z informacjami technicznymi i wizerunkiem słuchawek. Wewnątrz - bardzo imponujący zestaw: same słuchawki, 7 par hybrydowego silikonu i 6 par nauszników Triple Comfort o różnych rozmiarach, twardy futerał do transportu, nawijarka do kabli, spinacz do bielizny do przymocowania do ubrania, kawałek mikrofibry do czyszczenia i dwa kable. Jeden jest standardowo ze złączem 3,5 mm, drugi to zrównoważony 4,4 mm Sony Pentaconn.

Jak wyglądają Sony IER-M7?

Sony IER-M7 wygląda dość surowo, czego nie można nazwać wadą. Kontury słuchawek zostały uproszczone. Słuchawki wykonane są z czarnego plastiku, głównie błyszczącego, matowego tylko na zewnętrznej osłonie. Połysk zbiera odciski palców, ale w tym przypadku nie jest to bardzo ważne:

Na słuchawkach znajduje się logo Sony, nazwa modelu, kraj produkcji (w tym przypadku Tajlandia) i notacja lewy-prawy:

Przewodniki dźwiękowe są wykonane z miedzi i umieszczone pod kątem (oczywiście) i mają krawędź do niezawodnego mocowania dysz. Wewnątrz przewodników dźwiękowych znajdują się filtry z czegoś przypominającego piankową gumę. Firma twierdzi, że przewodniki dźwiękowe są szerokie, choć w praktyce okazały się dość standardowe. SpinFit usiadł na nich bez żadnych problemów:

Kabel można usunąć za pomocą standardowego złącza MMCX. Chociaż ogólna konstrukcja nie jest dość standardowa: złącze znajduje się w szerokiej okrągłej wnęce, a złącze kabla znajduje się na wystającej części czerwonej lub szarej (prawej lub lewej), która jest po prostu ukryta w tej wnęce. Ale w praktyce nie wyklucza to użycia kabla innej firmy. Zrównoważone kable Era 2,5 mm był dopasowany bez problemów:

Wszystkie kable mają zamocowane miękkie zaczepy na uszy. W zestawie Sony IER-M7, jak pamiętamy, są dwa kable. Standardowy i zbalansowany Pentaconn 4,4 mm. Oba są wykonane z beztlenowej posrebrzanej miedzi. Pomimo tego, że nie jest to „warkocz”, kompletne kable są całkowicie nie zagmatwują się. I ogólnie są one wykonane bardzo solidnie. Istnieje regulowany dzielnik, metalowe złącze w kształcie przewróconej litery L:

Sony IER-M7 nie rzuca się w oczy i wygląda powściągliwie. Ale biorąc pod uwagę pozycjonowanie, powinno tak być. Wysoka jakość montażu.

Na ile wygodne i dźwiękoszczelne?

Ogólnie rzecz biorąc, Sony IER-M7 można nazwać udanym: lądowanie jest głębokie, słuchawki są lekkie i nie wystają z uszu. Jedyny moment, który zauważono dopiero po kilku godzinach użytkowania - słuchawki zaczęły nieco wywierać presję na kilka miejsc. Być może cechy anatomiczne, ale warto to rozważyć i wstępnie wypróbować. Zwłaszcza jeśli planujesz spędzać dużo czasu w słuchawkach bezzdejmowania (jak zwykle to robię). Kabel jest lekki, nie można go pomylić, ale nic nie można powiedzieć o zachowaniu na mrozie. Zaczepami na uszy byłem bardzo zadowolony: ​​nie mają efektu pamięci i możliwości regulacji, ale nie jest to konieczne. Są bardzo wygodne i wcale nie przeszkadzają.

Korzystając z udanych dysz, można uzyskać bardzo dobrą izolację akustyczną, która wystarczy, aby wygodnie słuchać muzyki w metrze. Ponadto stosunkowo standardowy rozmiar przewodnika dźwiękowego umożliwia korzystanie z ulubionych opcji innych firm. Na przykład piankowych Comply lub wyżej wymienionych SpinFit.

Jak brzmią Sony IER-M7?

Za dźwięk w słuchawkach odpowiada obwód z czterech wzmacniających emiterów w kształcie litery T opracowanego przez Sony dla każdego zestawu słuchawkowego. Są one umieszczone w obudowie ze stopu magnezu, która (teoretycznie) usuwa niepotrzebne wibracje. Słuchawki są dość wymagające pod względem źródła i jakości słuchanego, choć nie jest to zaskakujące, szczególnie w kategorii cen powyżej średniej. Wszystkie wady nagrywania lub wady źródłowe na pewno usłyszysz. Warto jednak wspomnieć osobno, że potrzebujesz nie tylko jakości, ale także ilości: Sony IER-M7 okazały się zatwarde, i źródło o niskiej mocy wyjściowej po prostu ich nie „rozbuje”.

Sony IER-M7 był używany z USB-DAC Centrance DACport HD, iBasso DC01, interfejsem audio USB Ficusrite 2i2, odtwarzaczami FiiO X5 III i iBasso DX200. Słuchawki mają bardzo neutralny kolor, ale jednocześnie są bardzo szczegółowe i zawierają wiele informacji. Emitery są idealnie wyrównane i wytwarzają solidny dźwięk bez wyraźnych szczytów lub spadków w całym zakresie częstotliwości. W żadnym ze źródeł dźwięk nie staje się ciemny lub zbyt jasny. Pod względem gatunku słuchawki okazały się również uniwersalne i dobrze poradziły sobie zarówno z mało wymagającą elektroniką / hip-hopem, jak i bardziej złożonymi gatunkami instrumentalnymi, w tym muzyką klasyczną, jazzem i różnymi odmianami na temat metalu. Właśnie w tych przypadkach wspaniale czuje się, jak dobrze urządzenie gra wszystko i „daje sobie radę” nawet z bardzo szybkimi, nasyconymi instrumentami kawałkami z dużą ilością nut na sekundę.

Niskie częstotliwości są bardzo zebrane i szczegółowe, z doskonałą prędkością i kontrolą. Głośniki niskotonowe są opracowywane z wystarczającą głośnością, masywnością i obecnością sub-basu we właściwych ilościach. Bez szumu, ale z niezbędną asertywnością. Średnie pasmo brzmi naturalnie i bardzo bogato. Wokale i instrumenty na żywo są bardzo dobre. Wyimaginowana scena nie jest niesamowita, ale jest nieco szersza i głębsza niż można się spodziewać po słuchawkach dousznych. Dzięki oddzieleniu narzędzi i planów wszystko jest w porządku. Wysokie tony mają doskonałą szczegółowość i mikrodynamikę, dodają przestrzeni i „powietrza” do dźwięku. Jednak nie przecinają ucha, nawet w niektórych specyficznych źródłach, które zwykle to czynią, nie zauważono żadnych sybilantów.

Ogólnie rzecz biorąc, Sony IER-M7 brzmi dokładnie tak, jak je ustawia producent: dokładnie, neutralnie i uczciwie. Bez ozdoby i bez znaczącego fałszowania. Z jednej strony jest to dobre: ​​do monitorowania na koncercie lub w studiu właśnie tego potrzebujesz. Z drugiej strony, jeśli użyjesz Sony IER-M7 jako słuchawek do słuchania muzyki według własnego uznania, to sama emocja może nie wystarczyć. Ale jest to wyłącznie kwestia smaku. I być może bogate doświadczenie wykorzystania różnych słuchawek z różnych segmentów cenowych. Wolę jaśniejszy i bardziej agresywny dźwięk.

Zamiast podsumowania

Po otrzymaniu Sony IER-M7 do recenzji byłem bardzo sceptyczny. Być może ze względu na bogate doświadczenie z drogimi modelami bardziej wyspecjalizowanych firm. Podświadomie spodziewałem się, że „popowy” dźwięk będzie zbyt elegancki i niezbyt interesujący. Sony IER-M7 naprawdę zaskoczyło mnie pozytywnie: zachwycają cię bardzo dokładnym, zrównoważonym, żywym i naturalnym dźwiękiem i nie tracą szczegółów w całym zakresie częstotliwości. Oprócz eleganckiego dźwięku zachwycą przyszłych właścicieli bardzo dobrym dopasowaniem (choć z zastrzeżeniami), doskonałą izolacją akustyczną i wymiennym kablem. Nawiasem mówiąc, są dwa z nich, wysokiej jakości, standardowy i zbalansowany Pentaconn 4,4 mm. Jedynym obiektywnym argumentem przeciwko Sony IER-M7 jest ich cena 3492 złote, której nie wszyscy są gotowi wyłożyć za słuchawki. Reszta drobiazgów jest niezwykle indywidualna i warto to sprawdzić. Dotyczy to dopasowania do uszu i ogólnego dźwięku.

4 powody, aby kupić Sony IER-M7:

  • doskonała jakość dźwięku;
  • dobra izolacja akustyczna;
  • zdejmowany kabel (2 w zestawie);
  • praktyczne materiały i dobry montaż.

1 powód, aby nie kupić Sony ier-M7:

  • bardzo wysoką ceną.

Campfire Audio IO

Внутриканальные арматурные наушники от американского производителя. За звук отвечает два арматурных излучателя: увеличенный арматурный вуфер и точный твитер для средних и высоких частот плюс уникальный дизайн акустической камеры (T.A.E.C.). Наушники сделаны из металла и оснащены съёмным кабелем со стандартным разъёмом MMCX.

Era-in-Ear
Мы рекомендуем

Sony IER-M7
emitery 4 wzmacniające emiter
częstotliwość 5 Hz - 40 000 Hz
sposób zakładania za uchem
impedancja 24 Ohm
wrażliwość 103 dB
typ kabla Zdejmowana MMCX symetryczne gniazdo w kształcie litery L
Długość kabla 1,2 m, kompletne i zrównoważony średnia 4,4 Pentaconn

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej: