iPod powraca z zaświatów. Dlaczego w 2026 roku znów kupujemy odtwarzacze MP3?
Apple uśmierciło markę iPod lata temu, ale trupy najwyraźniej nie zamierzają gnić w spokoju. Choć gigant z Cupertino postawił krzyżyk na swoich odtwarzaczach, rynek wtórny przeżywa właśnie oblężenie, którego nikt w dziale marketingu nie przewidział. I nie, nie chodzi tylko o brodatych hipsterów tęskniących za winylami – sprawa jest znacznie głębsza i dotyczy sposobu, w jaki nasze mózgi radzą sobie z cyfrowym przebodźcowaniem.
Statystyki nie kłamią (nawet te z eBaya)
Zainteresowanie używanymi odtwarzaczami Apple rośnie w tempie, które mogłoby zawstydzić niejeden nowy gadżet. Jak wynika z danych przytoczonych w raporcie serwisu Axios, liczba wyszukiwań modeli iPod Classic wzrosła o 25 proc. w 2025 roku w porównaniu do lat ubiegłych. Model Nano nie zostaje daleko w tyle z wynikiem 20 proc. Przypomnijmy, że Apple oficjalnie zakończyło produkcję tej linii w 2022 roku, uznając, że iPhone załatwia sprawę muzyki raz na zawsze. Użytkownicy mają jednak inne zdanie.
Ucieczka przed „wszystkomającym” smartfonem
Eksperci analizujący ten trend wskazują na rosnącą popularność tzw. cyfrowego minimalizmu. Smartfon stał się urządzeniem, które potrafi wszystko, ale przez to nie pozwala na skupienie się na niczym. Powiadomienia z Messengera, reklamy na YouTube, nieskończony scroll na TikToku – to wszystko sprawia, że słuchanie muzyki stało się tylko tłem dla walki o naszą uwagę. iPod oferuje luksus, o którym zapomnieliśmy: robi tylko jedną rzecz i robi ją dobrze. Bez powiadomień, bez algorytmów podpowiadających, co masz lubić, i bez śledzenia każdego Twojego kliknięcia.
Młodsze pokolenie coraz częściej dąży do namacalnych, bardziej świadomych doświadczeń, nawet jeśli wymaga to większego wysiłku. Zamiast automatycznie generowanych playlist, utwory są wybierane celowo i ręcznie przenoszone na urządzenie.
Szkoły, zakazy i fizyczne przyciski
Interesującym czynnikiem napędzającym ten renesans jest sytuacja w edukacji. W wielu szkołach średnich, szczególnie w USA, wprowadzono rygorystyczne zakazy używania smartfonów. Uczniowie, nie chcąc rezygnować z muzyki, przeprosili się z urządzeniami, które nie mają dostępu do internetu. iPod stał się idealnym „legalnym” gadżetem. Do tego dochodzi zmęczenie streamingiem. Posiadanie plików na własność, bez obawy, że znikną z biblioteki z powodu wygaśnięcia licencji, znów nabiera wartości.
Trend ten nie dotyczy wyłącznie Apple. Na fali nostalgii i chęci odcięcia się od sieci, drugą młodość przeżywają przenośne odtwarzacze CD oraz legendarne Walkmany. To szersza zmiana społeczna – odwrót od „inteligentnych” rozwiązań na rzecz tych, które po prostu działają i nie próbują nas szpiegować.
Podczas gdy jedni wracają do kieszonkowej elektroniki z początku wieku, inni celebrują motoryzacyjne legendy z tego samego okresu – Bugatti świętuje 20 lat Veyron, pokazując, że klasyka, nawet ta ekstremalnie droga, nigdy nie wychodzi z mody i zawsze znajdzie swoich entuzjastów.