Warner Bros. przenosi "Grę o tron" na wielki ekran: Nowy film już w przygotowaniu!
Kiedy w 2019 roku historia «Gry o Tron» (Game of Thrones) zakończyła się spaleniem Królewskiej Przystani i mieszanymi reakcjami fanów, wydawało się, że to ostateczny koniec. Jednak we współczesnym Hollywoodzie udane franczyzy nie umierają — po prostu podlegają rebrandingowi lub zmieniają format. Teraz Warner Bros. uznało, że Żelazny Tron jest zbyt ciasny na mały ekran i przygotowuje pełnoprawną premierę kinową.
Zmiana kursu i wielkie ambicje
Zgodnie z informacjami pochodzącymi z The Hollywood Reporter, projekt jest na wczesnym etapie rozwoju. To oznacza, że studio nie ma jeszcze gotowego scenariusza, reżysera ani, tym bardziej, obsady. Niemniej jednak sam fakt pracy nad projektem świadczy o poważnej zmianie strategii HBO. Przez wiele lat showrunnerzy oryginalnego serialu David Benioff i D.B. Weiss proponowali zakończenie historii trylogią filmową, ale ówczesne kierownictwo kanału mocno trzymało się statusu „premium TV”.
Obecnie sytuacja jest inna. Po fuzji Warner Bros. i Discovery, akcenty się przesunęły. Jeśli Disney z powodzeniem rozwija „Gwiezdne Wojny” (Star Wars) jednocześnie w kinach i na streamingach, to dlaczego nie spróbować tego samego ze smokami? Tym bardziej, że liczby mówią same za siebie: finałowy sezon głównego show przyciągnął ponad 19 milionów widzów na odcinek, a pierwszy sezon prequela „House of the Dragon” podniósł poprzeczkę do 29 milionów na odcinek.
O czym milczą maesterzy
Główna intryga — fabuła. Ponieważ George R.R. Martin nadal pisze „Wichry zimy” (The Winds of Winter) w tempie, które wystawia na próbę cierpliwość nawet najwierniejszych fanów, scenarzyści będą musieli albo wymyślić coś całkowicie nowego, albo ponownie zanurzyć się w historii Siedmiu Królestw. Istnieje kilka opcji:
- Kontynuacja podróży Aryi Stark, która udała się na poszukiwanie tego, co leży „na zachód od Westeros”.
- Pełnoprawny sequel o Jonie Snow (projekt, który wcześniej został zamrożony, ale film może być szansą na odrodzenie pomysłu).
- Epicka adaptacja „Buntu Roberta Baratheona” — wydarzenia, od którego wszystko się zaczęło, ale które widzowie widzieli tylko we fragmentarycznych wspomnieniach.
Przejście do kin to nie tylko prestiż, ale i inny poziom budżetu. Jeśli odcinek serialu mógł kosztować około 74 mln PLN (20 mln USD), to pełnometrażowy blockbuster wymaga znacznie większych nakładów na efekty wizualne. Widz, kupujący bilet do kina, oczekuje skali, która pozwoli zapomnieć o wszystkich sporach ósmego sezonu.
Ryzyka i oczekiwania
Pomimo ogromnego potencjału finansowego, Warner Bros. stąpa po cienkim lodzie. Reputacja marki została nieco nadszarpnięta finałem oryginalnej historii, i choć „House of the Dragon” przywrócił zaufanie widzów, pełnometrażowy film to inny poziom odpowiedzialności. Tu nie można rozciągać ekspozycji na dziesięć godzin; historia musi być spójna i samowystarczalna.
Dla fanów to wiadomość ze smakiem wina z Highgarden: przyjemna, ale z lekkim niepokojem o konsekwencje. Jeśli studio znajdzie właściwy balans między szacunkiem dla źródła a jakościowym scenariuszem, otrzymamy główne wydarzenie filmowe roku. Jeśli nie — Westeros ryzykuje, że stanie się kolejną taśmową franczyzą, gdzie ilość treści przeważa nad jej sensem.
Podczas gdy główni szefowie planują przyszłość Siedmiu Królestw, fani już teraz mogą otoczyć się estetyką ulubionego uniwersum. Na przykład niedawno wydano limitowaną edycję Realme 15 Pro Game of Thrones Limited Edition, której design inspirowany jest legendarną sagą.