Nowy Lexus TZ: luksusowy SUV z dźwiękami silnika spalinowego i zasięgiem do 530 km!

Autor: Maksym Kozachenkov | dzisiaj, 10:11

Lexus w końcu uznał, że jednego crossovera RZ to za mało, aby spełnić ambicje w świecie elektryczności, i przedstawił TZ. To duży rodzinny SUV, który próbuje być wszechstronnym nowoczesnym pojazdem elektrycznym, jednocześnie zabawiając kierowcę dźwiękami silnika spalinowego. Podczas gdy konkurenci konkurują w minimalizmie, Japończycy podążyli drogą tradycyjnego luksusu, dodając do tego kilka niespodziewanych cyfrowych podpór.

Energia i ładowanie: nie obyło się bez Tesli

Technicznie Lexus TZ wygląda całkiem dobrze na rok 2026. Klientom zostaną zaproponowane dwie wersje baterii: 77 i 96 kWh. Z większą baterią crossover obiecuje przejechać do 530 km, chociaż ten parametr został obliczony zgodnie z europejskim cyklem WLTP, więc w rzeczywistości liczba ta może być nieco skromniejsza. Moc 420 KM pozwala rozpędzić tę dużą konstrukcję do 97 km/h w 5,1 sekundy, co jest w pełni wystarczające, aby czuć się pewnie podczas wyprzedzania na autostradzie.

Interesującym rozwiązaniem jest integracja gniazda NACS. To oznacza, że właściciele Lexus będą mogli korzystać z sieci Supercharger Tesli bez adapterów. Maksymalna moc ładowania jest ograniczona do 150 kW. Nie rekordowy wynik, ale uzupełnienie energii od 10% do 80% w 35 minut to akceptowalny wynik na rodzinną podróż, podczas gdy dzieci jedzą lody na stacji benzynowej.

Nowy flagowy elektryczny crossover Lexus TZ. Zdjęcie: Toyota

Wnętrze: gdy cisza staje się luksusem

Wewnątrz TZ obiecuje być najcichszym przedstawicielem w linii marki. Japońscy inżynierowie tradycyjnie poświęcili szczególną uwagę izolacji wibracji i hałasu, aby nic nie rozpraszało od dźwięku systemu audio z 21 głośnikami. Dla pasażerów drugiego rzędu przewidziano „kapitańskie” siedzenia z wentylacją i elektrycznymi podnóżkami. W standardowym zestawie znalazł się także system aromatyzacji wnętrza oraz sześć opcji oświetlenia otoczenia inspirowanego japońską estetyką.

Dla poprawy manewrowości takiego giganta dodano system wspomagania skrętu tylnych kół. Jest to kluczowe w wąskich parkingach, gdzie TZ mógłby czuć się jak słoń w składzie porcelany. Pełnoekranowa nawigacja na cyfrowej konsoli i podgrzewanie wszystkich rzędów siedzeń to standard w pakiecie „troski o klienta”.

Wnętrze Lexus TZ. Zdjęcie: Toyota

Krzyk duszy w elektryku

Najbardziej kontrowersyjną i jednocześnie ironiczną cechą nowinki jest imitacja pracy silnika benzynowego. Przez głośniki będzie transmitowany dźwięk silnika spalinowego, a system sterowania będzie imitować przełączanie biegów. Wygląda na to, że Toyota Motor (spółka macierzysta marki) nadal nie jest gotowa całkowicie zrezygnować z epoki paliwowej i stara się sprzedawać emocje przez cyfrowe filtry. Wygląda to na próbę uspokojenia konserwatywnych kierowców, którzy boją się „sterylnych” samochodów elektrycznych.

Sprzedaż Lexus TZ na rynku USA ma rozpocząć się pod koniec 2026 roku. Ceny są na razie utrzymywane w tajemnicy, ale nie należy spodziewać się budżetowości w tym segmencie. Podczas gdy Lexus zagospodarowuje przestrzeń elektryczną, inne legendarne modele koncernu również otrzymują nowe życie. Na przykład niedawno Toyota Land Cruiser 300 Hybrid stał się najpotężniejszym przedstawicielem swojego rodziny, łącząc sprawdzoną prześmiewczość z nowoczesnymi technologiami hybrydowymi.