NASA testuje autonomiczne roje robotów: Czy to przyszłość eksploracji kosmicznej?

Autor: Petro Titarenko | dzisiaj, 19:11

Podczas gdy dyskutujemy nad zasadnością AI w codziennym życiu, NASA przygotowuje maszyny do pełnej autonomii w kosmosie. Zespół ASTRA (Adaptive Sensing Technology for Responsive Autonomy) w lipcu przeprowadził polowe testy roju z trzech robotów, które potrafią działać jako niezależna grupa naukowa bez stałego nadzoru ze strony ludzi.

Trio z podziałem obowiązków

Eksperymentalna grupa składała się z jednego drona i dwóch łazików, z których każdy miał swoją specjalizację. Dron pełnił rolę zwiadowcy, pierwszy łazik zajmował się budową mapy lidarowej i nawigacją, a drugi, wyposażony w ramię robotyczne, odpowiadał za zbieranie próbek. To przypomina klasyczną RPG drużynę, gdzie każdy zna swoją rolę, ale zamiast smoków mamy trudny teren i zadania naukowe.

System działa na zasadzie wysokopoziomowych wskazówek: ludzie określają ogólne cele naukowe, a dalej program roju sam wybiera lokalizacje, waży ryzyko w porównaniu z potencjalną wartością naukową i decyduje, które urządzenie najlepiej nadaje się do konkretnego zadania. To znaczny krok naprzód w porównaniu z projektami takimi jak CADRE, gdzie podkreślano wspólną kartografię.

Roboty NASA ASTRA podczas testów polowych. Zdjęcie: NASA / Noblis / Sean Sullivan / Bethany Theiling

Subiektywność w podejmowaniu decyzji

Najciekawsze w algorytmach ASTRA jest operowanie nie tylko suchymi cyframi, ale także elastycznymi kryteriami. Program uwzględnia dostępność każdego urządzenia, odległość do celu, szybkość poruszania się, a nawet porównuje wartość tworzenia mapy z istotnością pobrania próbek gleby. Roboty starają się nawet „zrozumieć”, jak bardzo krytyczne jest dla naukowców uzyskanie nowych danych właśnie teraz, w porównaniu do realizacji początkowego planu.

Chcemy dać misjom możliwość robienia tego, czego nigdy wcześniej nie mogły robić, ponieważ na pokładzie nie było „osoby podejmującej decyzje”, zdolnej do ważenia wszystkich tych kryteriów jednocześnie.
— Bethany Theiling, główny badacz ASTRA z NASA Goddard Space Flight Center

Podczas testów system udowodnił, że potrafi zmieniać uwagę. Gdy przodujący dron zauważał coś ciekawego na boku, nie przerywał aktualnej pracy, lecz wstrzymywał ją i wzywał inne urządzenie do sprawdzenia znaleziska. Jest to krytycznie ważne dla misji w głębokim kosmosie, gdzie opóźnienie sygnału sprawia, że ręczne sterowanie jest stratą czasu.

Dlaczego roboty potrzebują takiej swobody

Technologia rozwijana jest dla scenariuszy, w których człowiek nie może fizycznie ingerować w proces. Dotyczy to bezzałogowych misji do zewnętrznych planet Układu Słonecznego lub pracy w trudno dostępnych rejonach Księżyca i Marsa, gdzie przebywanie astronautów byłoby zbyt niebezpieczne. Biorąc pod uwagę, że opóźnienie sygnału do Marsa może sięgać 20 minut w jedną stronę, zdolność techniki do samodzielnego myślenia nie jest luksusem, a koniecznością dla przetrwania kosztownej misji.

Taka autonomia może stać się kluczowa dla przyszłych projektów komercyjnych, ponieważ Interlune pozyskuje fundusze na wydobycie surowców na Księżycu, gdzie autonomiczne roje będą mogły pracować całodobowo bez bezpośredniego kontaktu z Ziemią.