Air France inwestuje miliony euro w ochronę przed zakłóceniami GPS dla większego bezpieczeństwa lotów
Jeśli myślałeś, że problemy z nawigacją kończą się na tym, że Google Maps prowadzi cię pod zakaz wjazdu, to dla pilotów Air France wiadomości są znacznie gorsze. Współczesna awiacja znalazła się w potrzasku cyfrowej niepewności: przypadki zakłócania i podrabiania sygnałów GPS (spoofing) stały się na tyle częste, że francuski przewoźnik postanowił wydać kilka milionów euro (ponad 8 000 000 PLN) na „cyfrową zbroję” dla swoich samolotów.
Z informacji publikowanych przez La Tribune wynika, że linia lotnicza Air France planuje w ciągu najbliższych trzech lat zmodernizować znaczną część swojej floty dalekodystansowej. Chodzi o instalację specjalistycznego sprzętu, który ma uczynić samoloty odporniejszymi na zewnętrzne ingerencje w pracę systemów satelitarnych. To nie jest zwykła aktualizacja oprogramowania, ale poważna modernizacja sprzętu, która obejmie kluczowe samoloty firmy.
Kto na celowniku i kiedy oczekiwać
Modernizacja w pierwszej kolejności dotknie flagowych modeli: Airbus A350 i Boeing 777. Harmonogram jest dość napięty. Pierwsze 14 jednostek Airbus A350 otrzyma nowe odbiorniki MMR (Multi-Mode Receiver) wyprodukowane przez firmę Collins Aerospace w okresie od końca 2026 roku do początku 2027 roku. Zaraz po tym przyjdzie kolej na Boeing 777 – Air France planuje przeposażyć wszystkie 60 dostępnych samolotów tego modelu do końca 2027 roku. Wszystkie nowe samoloty, które firma otrzyma w przyszłości, będą już wyposażone w ten system od razu.
Wybór Collins Aerospace nie jest przypadkowy. Ich wielotrybowe odbiorniki są uważane za złoty standard w branży. Pozwalają one samolotowi nie tylko polegać na GPS, ale także łączyć dane z różnych źródeł, odrzucając fałszywe sygnały, które próbują przekonać pokładowy komputer, że leci nad pustynią, podczas gdy w rzeczywistości samolot znajduje się nad morzem.
Dlaczego to stało się krytycznie ważne
Problem nie polega na tym, że piloci nie potrafią latać na podstawie map. Problemem jest bezpieczeństwo i obciążenie. Gdy sygnał GPS zanika lub zaczyna „ćwierkać”, załoga jest zmuszona przejść na nawigację inercyjną lub naziemne radiolataryjki. Wymaga to dodatkowej koncentracji i czasu, co w sytuacjach krytycznych może być fatalne. Szczególnie dotkliwie problem uwidacznia się na trasach między Europą a Azją, gdzie strefy konfliktów i aktywna praca środków walki elektronicznej zamieniają nawigację w loterię.
Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) już wielokrotnie ostrzegała przed wzrostem liczby incydentów związanych ze spoofingiem. Air France jako jedna z pierwszych postanowiła nie czekać na katastrofę, ale zainwestować w techniczne rozwiązanie. Nowy sprzęt przewiduje również możliwość przyszłych aktualizacji, ponieważ metody zakłócania sygnałów również nie stoją w miejscu.
Podczas gdy giganci lotniczy walczą o czystość sygnału na niebie, na ziemi nie brakuje prób ograniczenia dostępu do informacji, choć z innym celem. Na przykład w USA uruchamia się chrześcijańskiego operatora mobilnego, który poprzez surową cenzurę stara się chronić użytkowników przed „grzeszną” zawartością.