Google Chrome ukradkiem zajmuje 4 GB miejsca na dysku! Co kryje się za Gemini Nano?
Google Chrome od dawna słynie z aplikacji, która jest gotowa pochłonąć tyle pamięci RAM, ile jesteś w stanie jej zaoferować. Jednak z wydaniem wersji 147 apetyt przeglądarki rozprzestrzenił się również na pamięć stałą. Użytkownicy zaczęli zauważać, że urządzenie nagle traci około 4 GB wolnego miejsca, a winowajcą okazuje się ukryty plik weights.bin, który Chrome pobiera bez żadnego wcześniejszego ostrzeżenia.
Ten ogromny obiekt jest sercem modelu sztucznej inteligencji Gemini Nano. Google zdecydowało, że przyszłość przeglądania stron internetowych nie jest możliwa bez obliczeń lokalnych, dlatego narzuca użytkownikom narzędzia do wykrywania oszustw, pomocy w pisaniu tekstów i zaawansowanego autouzupełniania. Wszystko to działa bezpośrednio na twoim sprzęcie, co teoretycznie powinno zwiększać prywatność, ponieważ dane nie są wysyłane do chmury.
Gdzie ukrywa się „ciężki” prezent
Plik zawierający wagi modelu znajduje się głęboko w zakamarkach profilu użytkownika, a mianowicie w folderze OptGuideOnDeviceModel. Dla właścicieli nowoczesnych komputerów z terabajtowymi dyskami utrata 4 GB może przejść niezauważona, ale dla budżetowych laptopów lub tabletów z niewielką ilością pamięci takie „aktualizacje” stają się nieprzyjemnym zaskoczeniem. Szczególnie ironiczne jest to na tle faktu, że Google nie uznaje za konieczne informowanie o takich wymaganiach podczas aktywacji funkcji AI.
Główny problem polega na tym, że zwykłe usunięcie pliku nie pomaga. Jeśli w ustawieniach przeglądarki pozostaną aktywne funkcje korzystające z wbudowanych funkcji AI, Chrome po prostu pobierze weights.bin ponownie przy następnym uruchomieniu. To przypomina walkę z hydrą: zwalniasz miejsce, a przeglądarka cicho przywraca wszystko z powrotem w trybie tła.
Jak zatrzymać automatyczne pobieranie
Aby ostatecznie pozbyć się balastu AI, nie wystarczy tylko czyścić pamięć podręczną. Użytkownicy muszą wejść do ustawień przeglądarki i całkowicie wyłączyć opcję On-Device AI. Dopiero wtedy usunięcie folderu OptGuideOnDeviceModel przyniesie oczekiwany rezultat i pamięć nie będzie ponownie zajmowana.
Google usprawiedliwia taką strategię dążeniem do zapewnienia „bezszwowego” doświadczenia w korzystaniu z nowych technologii. Jednak brak jasnych informacji o wymaganiach systemowych budzi uzasadnione niezadowolenie. W obszernym przewodniku dla deweloperów firma wspomina, że rozmiar Gemini Nano może się zmieniać w zależności od aktualizacji, ale przeciętny użytkownik raczej nie będzie czytał dokumentacji technicznej przed kliknięciem przycisku „OK” w wyskakującym oknie informującym o nowych funkcjach.
Sytuacja mogłaby być znacznie prostsza, gdyby Google oferowało wybór: korzystanie z lokalnego modelu dla maksymalnej prywatności lub poleganie na usługach chmurowych, zachowując cenne gigabajty na dysku. Na razie mamy dobrowolno-obligatoryjne wprowadzanie „inteligentnych” funkcji, gdzie za wygodę trzeba płacić zasobami własnego sprzętu.
Ciekawe jest, że trend na lokalne umieszczanie modeli AI staje się masowym, a konkurenci nie zostają w tyle. Na przykład, Apple Intelligence staje się komunalnym mieszkaniem, w którym w przyszłych wersjach systemów także znajdzie się miejsce dla Gemini i Claude, które również będą wymagały dużych zasobów urządzenia.