Sony rezygnuje z płyt: Były szef PlayStation ujawnia kulisy decyzji firmy
Od dwóch tygodni w społeczności graczy nie ustają dyskusje na temat kontrowersyjnej decyzji Sony o rezygnacji z wydawania wersji dyskowych gier od stycznia 2028 roku.
Swoimi opiniami podzielili się już deweloperzy, wydawcy, analitycy, dziennikarze, gracze, pizzerie i sprzedawcy smażonego kurczaka. Każdy z nich ma swoją wersję wydarzeń: chciwość, wpływ kryzysu komponentowego, obawa przed rynkiem wtórnym, chęć uzależnienia użytkowników od stałego połączenia z internetem i milion innych teorii.
Swoje przemyślenia przedstawił również były szef PlayStation Studios Shawn Layden, który opuścił firmę w 2019 roku, a jego słowa jasno wskazują na podejście pragmatycznego biznesmena. Jest przekonany, że nie ma sensu zbyt głęboko doszukiwać się przyczyn rezygnacji z dysków i bezpośrednio wskazuje, że decyzja została podjęta ze względu na maksymalną efektywność ekonomiczną. Layden celnie zauważył, że jeśli firma rezygnuje z jakiegoś towaru, usługi lub serwisu, to oznacza, że przestały one przynosić korzyści.
Nie zgadzam się z decyzją o rezygnacji z dysków, ale obecnie jestem daleki od tej branży i mogę przypuszczać, że produkcja nośników [dla Sony] stała się zbyt kosztowna. Jest prosta zasada: jeśli firma rezygnuje z produkcji produktu, wsparcia serwisu lub świadczenia usług, to niemal zawsze takie decyzje podejmowane są na podstawie tabel z konkretnymi danymi. Jakie jest obecnie proporcja sprzedaży fizycznych i cyfrowych? Pamiętam czasy, gdy cyfrowe stanowiły około 10% rynku. Pamiętam czasy, gdy sprzedaż cyfrowa w ogóle nie istniała — taki rynek po prostu nie istniał. Ale stopniowo liczby się zmieniają.
Co do teorii, że Sony nie chce, aby ludzie odsprzedawali dyski z już przegranymi grami, Shawn Layden nie traktuje jej poważnie i uważa, że przy takich sprzedażach jak gry Sony, rynek wtórny praktycznie nie ma wpływu na tle szybko rosnącej sprzedaży cyfrowej.
Rynek wtórny faktycznie był ważnym czynnikiem. Cały model biznesowy takich sprzedawców jak GameStop opierał się na sprzedaży używanych kopii. Ale wraz ze wzrostem sprzedaży cyfrowej ta część rynku również zaczęła się kurczyć i sklepom, które handlowały używanymi grami, coraz trudniej było zarabiać. Nie wierzę, że decyzja Sony była podyktowana strachem przed rynkiem wtórnym, ponieważ od dawna wykazuje on negatywną dynamikę. Wydaje mi się, że branża osiągnęła pewną równowagę. Tak, rynek gier używanych wciąż istnieje, ale dziś znajduje się w takim stanie, że duży biznes gier może go po prostu zignorować.
Layden przyznał, że decyzja Sony nie uwzględnia opinii wszystkich użytkowników, ale jeśli wewnętrzna statystyka pokazuje, że można poświęcić interesy miłośników dysków, to zostanie to zrobione — takie są zasady dużego biznesu.
Od ponad 20 lat pytano mnie: "Kiedy w końcu zrezygnujecie z napędu optycznego?". Zawsze odpowiadałem mniej więcej tak: "Kiedy będę pewien, że prędkość i dostępność łącza szerokopasmowego na całym świecie osiągną taki poziom, że większość użytkowników będzie mogła bez problemu pobierać gry". Wygląda na to, że firma doszła do takiego momentu. Jeśli 80% publiczności przynosi 95% przychodów, jaki jest sens wspierania dysków dla pozostałych 20% użytkowników?
Źródło: Eurogamer