NASA modernizuje zasady ochrony planetarnej: nowe podejście do kolonizacji Marsa przez ziemskie mikroby
NASA postanowiło, że nadszedł czas na przegląd zasad 'kosmicznej higieny'. Specjalnie utworzona grupa robocza M-FORCE (Mars Forward Contamination Risk Evaluation) zajmie się audytem protokołów ochrony planetarnej — tych samych instrukcji, które mają uniemożliwić ziemskim bakteriom kolonizację Marsa wcześniej niż ludzie.
Problem polega na tym, że obecne regulacje w dużej mierze opierają się na danych misji Viking z lat 70-tych. Od tego czasu ludzkość zgromadziła 60 lat obserwacji marsjańskiej atmosfery i powierzchni, a metody badań znacznie ewoluowały. Trzymanie się starych obliczeń dzisiaj jest jak próba zarządzania nowoczesnym centrum danych na podstawie instrukcji do kalkulatora.
Pożegnanie z całkowitą sterylizacją?
Grupa zewnętrznych ekspertów przez trzy miesiące będzie analizować ryzyko przyszłych misji orbitalnych i lądowań. Główna zmiana to przejście na podejście probabilistyczne. Zamiast po prostu próbować wypalać wszystko, co żywe na pokładzie urządzeń za wszelką cenę, NASA chce obliczyć rzeczywiste prawdopodobieństwo przetrwania i rozprzestrzenienia się ziemskich organizmów w surowych warunkach Czerwonej Planety.
To krytycznie ważne, ponieważ nadmierna ostrożność czyni misje droższymi i bardziej skomplikowanymi. Na przykład Biuro Ochrony Planetarnej NASA stale szuka równowagi między naukową sterylnością a techniczną realizacją. Jeśli zaktualizowane obliczenia wykażą, że marsjańskie środowisko samo w sobie jest skutecznym sterylizatorem, wartości progowe prawdopodobieństwa zakażenia mogą zostać złagodzone.
Kto pisze nowe zasady
M-FORCE to nie zamknięty klub urzędników agencji. Do zespołu zapraszani są specjaliści ze środowisk akademickich, przemysłu i laboratoriów naukowych, a za udział w pracach przewidziane są honoraria. Eksperci ocenią skuteczność istniejących praktyk czyszczenia urządzeń przed startem i udzielą rekomendacji kierownictwu.
Międzynarodowe standardy, które ustanawia komitet COSPAR, również często są zorientowane na doświadczenia NASA. Dlatego końcowy raport, który obiecuje się opublikować w dostępie otwartym, stanie się fundamentem dla przyszłych międzyplanetarnych standardów.
Podczas gdy NASA stara się nie przenieść życia na Marsa, inni naukowcy szukają sposobów zasilania techniki dosłownie z pustki, jak chip, który działa na próżni, finansowany przez Siły Kosmiczne USA.