Wywiad z Denisem Dovgopoly: musimy przekazać wiadomość wszystkim firmom - "Jeśli zostaniesz w Rosji, to ci zaszkodzi".

Autor: Technosław Bergamot | 09.08.2023, 12:23

Stwierdzenie, że Denis Dovgopoly jest powszechnie znany w ukraińskiej społeczności startupowej, jest niedopowiedzeniem. Jest jednym z organizatorów iForum, największego forum dla firm technologicznych w kraju. Denis jest również jednym z najbardziej znanych i publicznych popularyzatorów biznesu venture, prowadząc wykłady dla przedsiębiorców i startupów, którzy chcą odnieść sukces w branży technologicznej i zbudować firmę jednorożca (tak biznes venture odnosi się do firm o wycenie 1 miliarda). Po 24 lutego 2022 r. aktywnie zaangażował się w nową dla siebie działalność - wykorzystując swoje doświadczenie i kontakty w biznesie za granicą, Denis przyczynia się do osłabienia gospodarczego Rosji i wyjścia zagranicznych firm z rynku rosyjskiego. Dziś każda firma, która nadal prowadzi interesy w Rosji, jest w rzeczywistości sponsorem wojny przeciwko Ukrainie, płacąc podatki kraju agresora. Denis Dovhopoly jest aktywnym użytkownikiem Twittera i wciąż znajduje czas na prowadzenie własnego kanału Telegram. Denis Dovhopoly opowiedział redakcji gg, co robił przez ostatnie półtora roku. I co może zrobić każdy, kto chce przyczynić się do zakończenia wojny, nawet jeśli nie ma pod ręką nic poza komputerem i Internetem.

Wywiad z Denisem Dovgopoly: musimy przekazać wiadomość wszystkim firmom - "Jeśli zostaniesz w Rosji, to ci zaszkodzi".

gg: Jak powstał wasz zespół podobnie myślących ludzi i czym dokładnie się zajmujecie?

GG: Historycznie rzecz biorąc, nie mamy zespołu. To wszystko jest systemem rozproszonym. Stało się to bardzo prosto, kiedy na samym początku wojny tysiąc piętnaście osób zaangażowało się w to wszystko, prawdopodobnie na stałe, to ogromna liczba. Nie jest jasne, co się działo i w pewnym momencie postanowiłem pomyśleć o przekształceniu tego wszystkiego w minimalną piramidę zarządzania, aby można było jakoś tym wszystkim zarządzać. I kiedy zacząłem próbować to zrobić, w kwietniu 2022 roku prawnicy jednej z firm przybiegli do nas i powiedzieli: "Och, zamierzamy pozwać was wszystkich za zniesławienie naszego klienta. Nasz klient jest biały i puszysty, a wy mówicie mu, że jego ręce są pokryte krwią". Wtedy pojawił się pomysł opracowania metodologii, co zostało zrobione w jednym poście. W rzeczywistości jest ona bardzo prosta i składa się z dwóch części.

Pierwszą z nich jest wyjaśnienie, że firma nigdy nie podejmuje decyzji. Decyzje są podejmowane w firmie przez konkretnych ludzi, a kiedy mówisz, że tam firma jest warunkowo Decyzje są podejmowane w firmie przez konkretne osoby. Tak więc, kiedy mówisz, że taka a taka firma jest do niczego. A kiedy mówisz inaczej - że winny jest ten konkretny wiceprezes. Tak, on konkretnie opowiada się za zarabianiem krwawych pieniędzy i finansowaniem mordów charkowskich dzieci. Wtedy powstaje bardziej odpowiednia sytuacja do dalszej pracy. Pomysł polegał na wywarciu presji na takich decydentów wszystkimi dostępnymi metodami i niezależnymi zespołami. I już latem 2022 roku cały ten temat rozrósł się do 500-600 zespołów, liczących od 5 do 50 osób. Każdy z nich wybrał swój własny cel. Opracowaliśmy metodologię wyboru takich celów.

To jest główny motyw - przenieść odpowiedzialność firmy na konkretne osoby i wywierać presję na te konkretne osoby ze wszystkich stron.

To zaczęło działać, więc kiedy jeden z aktywistów mówi, że to ja wyrzuciłem tę firmę z Rosji, to jest to kłamstwo, ponieważ oprócz tego nasze służby specjalne, amerykańskie i europejskie służby specjalne, organy regulacyjne, niezależni prawnicy, zespoły i nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych są również aktywnie zaangażowane w całą tę działalność. Osobno możemy wspomnieć o naszych agencjach marketingowych, które bardzo nam pomogły. Zwiększyły nasz ruch, zasięg medialny i tak dalej. Tak więc jest to zawsze owoc pracy dużej liczby osób, w tym bardzo kreatywnych ludzi, którzy wybrali różne klucze do różnych firm.

Wywiad z Denisem Dovgopoly: musimy przekazać wiadomość wszystkim firmom - "Jeśli zostaniesz w Rosji, to ci zaszkodzi".-2
Zarchiwizowane zdjęcie z 2017 r. © Radar Tech

Na początku było dużo entuzjazmu. Chociaż byłem bardzo sceptyczny, że można to w ogóle uznać za osiągnięcie - kiedy byliśmy zaangażowani w wyciągnięcie ponad 170 firm rf w ciągu jednego tygodnia. Chociaż w rzeczywistości było to zbieranie "nisko wiszących owoców", ponieważ firmy siedziały cicho i myślały, że jeśli nie zostaną zauważone, nie będą sobie zawracać głowy. A kiedy po raz pierwszy zwróci się na nie uwagę, od razu się wycofają. Było wiele takich firm.

gg: Czy współpracujecie ze służbami specjalnymi?

Służby specjalne są w tym wszystkim bardzo pomocne. Była taka historia, kiedy wywieraliśmy presję na dużą amerykańską firmę IT, a oni chytrze tam siedzieli i nie zamierzali odejść. Wtedy jeden z członków naszego zespołu powiedział: "Zadzwonię do Departamentu Stanu i powiem im o tej firmie". Więc w 3 dni po tej rozmowie "wylecieli" z rf jak korek z butelki szampana. Ponownie - jest to wielka nieskoordynowana działalność ogromnej rzeszy wolontariuszy.

Zdarza się, że ci wszyscy wolontariusze naciskają, naciskają, a potem pojawia się tweet Kuleby, insider z firmy pisze, że to był low blow i odchodzą.

Chociaż zdarzało się, że nasi ambasadorzy otrzymywali za nasze shenanigany. My "zastraszamy", a oni otrzymują notatki. I nawet o tym nie wiedzą.

Przekazujemy SBU informacje o rosyjskim biznesie, który działa na Ukrainie, to także ważny element. Ale nie skupiamy się na rosyjskich firmach w Europie, jest ich tam trochę. Tam też czasami zbieramy informacje na ich temat. Przekazujemy je dalej. Kilka razy wysyłaliśmy mailingi do ich partnerów i mówiliśmy: "Chłopaki, pracujecie z Rosjanami". A te rosyjskie firmy wyglądają jak włoskie lub inne.

Wywiad z Denisem Dovgopoly: musimy przekazać wiadomość wszystkim firmom - "Jeśli zostaniesz w Rosji, to ci zaszkodzi".-3
Denis Dovgopoly rzuca wyzwanie społeczności OSINT © Strona Denisa Dovgopoly na Facebooku

gg: Co się zmieniło od zeszłego roku?

Liczba osób zmniejszyła się dramatycznie w czasie i spadła prawdopodobnie 3-4 razy. Ktoś się zmęczył, ktoś się wyczerpał. Na początku nie było jasne, co jest nie tak z pracą ludzi, więc byli dość aktywni. Teraz ludzie są już zaangażowani, więc zostały dwie kategorie ludzi: ci, którzy są w ekscytacji i idą do końca. Druga kategoria to super profesjonaliści, którzy poświęcają na to niewiele czasu, ale poświęcają go bardzo efektywnie. Powiedzmy, że mamy kilku świetnych prawników, którzy od czasu do czasu przychodzą i mówią: "Mam teraz kilka wolnych dni. Zobaczę, co mogę zrobić".

Jest wielu nowicjuszy, którzy mają dwie motywacje: pierwsza motywacja - chcą być zaangażowani w swoją wewnętrzną samorealizację, a druga kategoria ludzi, którzy zrobili coś złego, wpadli w jakiś skandal. Muszą się trochę zmyć. Więc przychodzą i mówią: "Pozwól nam sobie pomóc, a potem możesz powiedzieć, że ci pomogliśmy". Ale bariera wejścia jest już dość wysoka. Ponieważ nie mamy transferu wiedzy w zespołach. Kiedy więc przychodzą nowicjusze, są natychmiast zdemotywowani z dwóch powodów. Po pierwsze: potrzebny jest zespół. Nie mogę nikogo zapisać. Więc w zespołach ludzie jakoś znajdują przyjaciół i dołączają. A kiedy ludzie przychodzą do mnie i mówią "chcę wziąć udział", oznacza to, że nie zdają sobie sprawy, że nie da się tego zrobić w pojedynkę. Potrzebny jest zespół minimum 5 osób i trzeba mieć minimalne kompetencje. I okazuje się, że zaczynanie od zera jest bardzo nieefektywne. A "nisko wiszące owoce" zniknęły. Motywacja kiedyś opierała się na czym? Na tym, że zawsze ma się jakieś małe zwycięstwo każdego dnia.

Ponadto niektórzy ludzie boją się dzielić informacjami z nowicjuszami, ponieważ istnieje szansa, że nowicjusz może być kretem z odznaką F.S.B..

Mam dwa posty z zeszłego lata: pierwszy to metodologia, jak wycisnąć firmy, a drugi to post o tym, jak wybrać firmę. W tym drugim przypadku są 3 kryteria: jaki wpływ na firmę będzie miało to, że ją opuścimy. Ile zasobów musimy wydać. Trzeci to "matchmaking". Jeśli mamy w naszym zespole osobę, która wcześniej pracowała w telekomunikacji, łatwiej będzie nam rozbić telekomunikację niż inną firmę. Ta metodologia powstała, gdy zdaliśmy sobie sprawę, jak wiele zasobów włożyliśmy w jedną prywatną firmę i że było to nieefektywne. Dysponując tymi zasobami, moglibyśmy zlikwidować 200 spółek publicznych.

To była bardzo interesująca sytuacja, gdy korporacja produkująca wyroby cukiernicze zaczęła być bojkotowana w kilku krajach skandynawskich jednocześnie. Linie lotnicze i sprzedawcy detaliczni zaczęli odmawiać jej produktów. I nie była to tylko grupa wolontariuszy, ale lokalni kolesie, którzy nawet nie mówią po angielsku. Więc byli po prostu wkurzeni, że pracują w rf. I wytrącili firmę spod nóg. Tracą klientów korporacyjnych. Ponoszą ogromne straty reputacyjne, co w krajach skandynawskich ma kluczowe znaczenie. Cóż, nawet w Szwajcarii nie jest to tak krytyczne jak w krajach skandynawskich. Wszyscy w Skandynawii są tak ekologicznie poprawni, ale ekologicznie nie chodzi o ekologię, ale bardziej o etykę. Dla nich to bardzo duży cios i nie wiedzą, co robić.

gg: Jak długo trwa praca nad jedną firmą?

W tej chwili przeciętny projekt zajmuje nam około 6-7 tygodni. Nie ma już tak wielu firm pracujących w Rosji, a my mamy teraz różne komunikaty. Mamy dwa główne komunikaty: po pierwsze: "Chłopaki, rynek rosyjski się załamuje, co tam łapiecie? Ponosicie ryzyko utraty reputacji".

"Chłopaki, rosyjski rynek się załamuje, co tam łapiecie? Podejmujecie ryzyko utraty reputacji".

Drugą rzeczą jest to, że wywieramy teraz presję na audytorów. Muszą oni wskazywać na ryzyko w swoich raportach i sprawozdaniach kwartalnych. Mówimy im więc, że ryzyko dla firmy w Rosji jest bardzo wysokie i należy wziąć pod uwagę, że nie jest to wystarczająco uwzględnione w raportach, a poziom ryzyka jest nieprawidłowo oceniany. Oznacza to, że inwestorzy tych spółek mogą ucierpieć. Ty, jako organ regulacyjny, musisz mieć na to oko, a są pewne poważne zmiany w tym kierunku. Chociaż wchodzimy w jedną z najbardziej konserwatywnych nisz i jej przełamanie zajmie dużo czasu. Ale teraz dochodzimy do punktu, w którym istnieje możliwość, że jesienią wszystko się tam zmieni. Mówimy: "Wyobraź sobie, że jutro Prioghin przyjeżdża do Moskwy i zabłąkana kula zabija dyrektora przedstawicielstwa, a twoje akcje spadają o 10%. A ty, jako audytor, który zapewniał nas, że to ryzyko jest kontrolowane, zostaniesz zmiażdżony, ponieważ to ryzyko było niekontrolowane".

Wywiad z Denisem Dovgopoly: musimy przekazać wiadomość wszystkim firmom - "Jeśli zostaniesz w Rosji, to ci zaszkodzi".-4
Zarchiwizowane zdjęcie © Strona Denisa Dovgopologo na Facebooku

gg: Co powinniśmy zrobić z firmami technicznymi, które nie opuszczają rynku?

Trzeba uderzyć w bardzo wąski punkt - gwarancję. Jeśli firma zrezygnuje z usług gwarancyjnych i nie będzie dostarczać gwarancyjnych części zamiennych, dystrybutor zda sobie sprawę, że łatwiej będzie mu poszukać kogoś innego, niż zajmować się tym wszystkim. Trzeba sprawdzić, gdzie firma ma największą sprzedaż, a następnie udać się na ten rynek i powiedzieć "drodzy Amerykanie, oni są sprzedawani w Rosji, poszukajmy analogu, który nie jest dostępny w Rosji".

gg: Istnieje opinia, że należy wysyłać listy z zapytaniami do firmy, czy to działa?

Problem w tym, że odpowiedź będzie bardzo śliska, napisana przez prawników w taki sposób, że nie da się do niej dotrzeć. Pomocne byłoby zadanie krótkiego i zamkniętego pytania na globalnej konferencji prasowej. Gdzie odpowiedź brzmi albo tak, albo nie. A jeśli odmówią odpowiedzi, napiszesz lub powiesz, że firma celowo unika odpowiedzi na pytanie, a potem możesz z tego tańczyć. Kiedy ta dyskusja jest już w polu publicznym, są "ranni" i muszą coś zrobić, coś odpowiedzieć. I należy przekazać wiadomość wszystkim firmom: Jeśli zostaniesz w Rosji, zostaniesz zraniony.

gg: Jak zwykły człowiek może wziąć udział w nakłanianiu firm do opuszczenia Rosji?

GG: To trudne. Te grupy są praktycznie niewidoczne. Są też rozpracowywane, a ich adresy wyciekły. Chodzi o to, że to wszystko jest kością niezgody z Rosjanami, a oni stawiają opór. Jeśli więc nie znalazłeś takiej grupy, możesz zrobić małą rzecz każdego dnia.

Znajdź artykuł o firmie, opublikuj go ponownie, napisz świadomy komentarz, wyraź swoje niezadowolenie.

I może to zadziałać, gdy robi to wiele osób. Z grubsza rzecz biorąc, jeśli coś widzisz - nie przechodź obok tego obojętnie, ale działaj. To zajmie najwyżej 5 minut. A jeśli takich osób będzie 100 tysięcy, wpływ będzie bardzo duży. I to jest to, co mogą zrobić zarówno Ukraińcy, jak i Europejczycy.

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej